Wpadka TVP w filmie o Marusarzu. Pomyłka o kilkadziesiąt lat

Wpadka TVP w filmie o Marusarzu. Pomyłka o kilkadziesiąt lat

Kadr z filmu  „Marusarz. Tatrzański orzeł”
Kadr z filmu „Marusarz. Tatrzański orzeł” / Źródło: YouTube / TVP VOD
W Zakopanem odbyła się premiera filmu „Marusarz. Tatrzański orzeł”. Na długo przed premierą baczni obserwatorzy mogli zauważyć, że TVP zaliczyło tam poważną wpadkę. Filmowy Marusarz wyprzedził swoje czasy o kilkadziesiąt lat.

Stanisław Marusarz był olimpijczykiem pochodzącym z Zakopanego. Brał udział w igrzyskach olimpijskich w 1932, 1936, 1948 i 1952 roku. Na kartach historii zapisał się przede wszystkim jako wybitny skoczek narciarski, zresztą to właśnie jego imieniem nazwano Wielką Krokiew w Zakopanem.

Wpadka TVP w filmie o Marusarzu. Chodzi o styl skakania

Ponieważ skoki narciarskie są jedną z najpopularniejszych dyscyplin w naszym kraju, widzowie oglądający film, czy nawet zapowiedzi mogli wyłapać poważną wpadkę TVP. Na materiałach promujących produkcję widać, że Stanisław Marusarz skacze tam stylem „V”, czyli tak jak współcześni skoczkowie, a przypomnijmy, że największym sukcesem w karierze Marusarza było wywalczenie wicemistrzostwa świata w Lahti w 1938 roku.

Publiczny nadawca zapomniał, że w ten sposób skoczkowie swoje próby oddają dopiero od lat 90., a początki tego stylu sięgają końcówki lat 80., czyli o wiele później niż pamiętny ostatni skok Marusarza w garniturze na otwarcie Turnieju Czterech Skoczni w 1966 roku. Skoczek miał wówczas 53 lata.

Czytaj też:
Dziś skoki narciarskie w Zakopanem. Gdzie i kiedy transmisja Pucharu Świata online i TV?

Styl „V” w skokach narciarskich rodził się w bólach sędziów

Skoki narciarskie, jako dyscyplina sportowa narodziły się w Norwegii pod koniec XIX wieku pod koniec tego stulecia przeprowadzono również pierwszy konkurs skoków narciarskich.

Dość szybko w skokach zaczęła się liczyć nie tylko odległość, ale również styl, w jakim oddawano próby. Początkowo próby oddawane były „na stojąco”, a skoczkowie wymachiwali rękami. Dopiero w latach 20. skoczkowie postawili na bardziej aerodynamiczną postawę i zaczęli pochylać się do przodu. Podstawowa różnica w technice skoku polegała na ułożeniu nart. Do lat 80. skoczkowie trzymali narty prosto, ponieważ za taki sposób otrzymywali najwyższe oceny za styl.

Rewolucję w tej kwestii przez przypadek wprowadził w 1985 Szwed Jan Boklöv. Miał on odkryć styl „V” przez przypadek, kiedy to ratując się przed upadkiem, rozsunął narty w powietrzu i dzięki temu nie dość, że wylądował bezpiecznie, to odległość, którą osiągną, była bardzo zadowalająca.

Od tego momentu 19-letni wówczas Boklöv próbował zmienić świat skoków, a zadanie to nie było łatwe. Nową technikę próbowali wybić mu z głowy trenerzy, ale nic to nie dało. Boklöv nie bał się nawet sędziów, którzy regularnie obniżali mu noty i otwarcie krytykują sposób jego skakania. – Z każdej strony słyszałem, że ten styl jest brzydki i nieetyczny – wspominał potem na łamach dziennika „Expressen”. Po latach skoczek przyznał również, że byli również tacy, którzy wprost twierdzili, że niszczy on skoki narciarskie.

Czas pokazał jednak, że to właśnie Jan Boklöv, a nie sędziowie mieli rację. W marcu 1988 roku w Lahti stanął po raz pierwszy na podium zawodów, mimo obniżonych not. W grudniu tego samego roku nie miał już sobie równych. W sezonie 1988/89 Jan Boklöv zdobył Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata i to był szczyt jego kariery.

Czytaj też:
Żona Kamila Stocha broni go na Twitterze. Zripostowała dziennikarza TVP Sport

W 1992 roku igrzyskach w Albertville stylem „V” skakała już większość zawodników, którym na dodatek wychodziło to o wiele lepiej niż jego twórcy, który zawody na normalnej skoczni zakończył na 47. miejscu. W kolejnym sezonie styl „V” całkowicie wyparł styl klasyczny i zrewolucjonizował rywalizację.

Jan Boklöv sportowym emerytem został w 1993 roku, kiedy to nabawił się kontuzji stopy, która uniemożliwiła mu dalszą rywalizację. – Wiem, że zmieniłem historię, chociaż wtedy, w tych początkach, absolutnie o tym nie myślałem. Ludzie o mnie pamiętają, co jest bardzo miłe i pokazuje, że akceptują to, co zrobiłem – stwierdził w jednym z wywiadów Szwed.

Styl „V” bezpieczniejszy od klasycznego

Na czym polega przewaga stylu „V” nad klasycznym? Przede wszystkim na o wiele większej powierzchni nośnej, która pozwala skoczkom osiągać o wiele dłuższe odległości. Nie bez znaczenia jest również prędkość w momencie lądowania. Ta w przypadku stylu „V” jest o wiele niższa niż w stylu klasycznym.

Warto wspomnieć, że styl „V” ma również polski akcent. W ten sposób skakać na długo przed Szwedem próbował Mirosław Graf. Skoczek związany z klubami Julia Szklarska Poręba, Śnieżka Karpacz i Legia Zakopane próbował w ten sposób skakać od końcówki lat 60. do początku lat 80. W jego przypadku układanie nart w kształcie zbliżonym do litery „V” związane było z urazem stawu skokowego, po którym skoczek nie mógł już ustawić nart równolegle. Graf nie zrobił jednak nigdy wielkiej kariery, przez co nie został zapisany na kartach historii jako twórca tego stylu.

Premiera filmu o Stanisławie Marusarzu miała miejsce w Zakopanem. Widzowie TVP będą mogli obejrzeć go w niedzielę 16 stycznia o godzinie 18:20 na antenie TVP 1.

Czytaj też:
Zwrot akcji w sprawie polskiego skoczka. Jednak będzie mógł wystąpić w Zakopanem!

Opracowała:
Źródło: Wprost.pl/Eurosport/TVP/Wikipedia
 3

Czytaj także