Kluczowe słowa ws. igrzysk olimpijskich. „Kibicom często wydaje się, że coś wiedzą”

Kluczowe słowa ws. igrzysk olimpijskich. „Kibicom często wydaje się, że coś wiedzą”

Kamil Stoch
Kamil Stoch Źródło: Newspix.pl / Expa
Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026, to – obok piłkarskiego mundialu – najważniejsza sportowa impreza tego roku. Razem z psycholożką sportu Matyldą Olek-Stępień poszukaliśmy odpowiedzi na wiele intrygujących, olimpijskich pytań.

Magister Matylda Olek-Stępień to twórczyni „Głowy w Formie”, szczególnego miejsca na mapie psychologii sportu w Polsce. Psycholożka z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem pracy w sporcie, mająca na koncie ponad 4000 godzin konsultacji z przedstawicielami ponad dwudziestu dyscyplin sportowych. A do tego była siatkarka, instruktorka narciarstwa alpejskiego i wreszcie wykładowczyni akademicka Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.

W długiej rozmowie przyjrzeliśmy się temu, co w cyklu czteroletnim interesuje cały sportowy (i nie tylko) świat, czyli igrzyskom olimpijskim. Te w 2026 roku, w wersji zimowej, odbędą się na Półwyspie Apenińskim.

Matylda Olek-Stępień

Olek-Stępień ma również doświadczenie w pracy z olimpijczykami. W specjalnej rozmowie dla WPROST szczerze ujawnia m.in. psychologiczną stronę tak ogromnego przedsięwzięcia, jakim są igrzyska. Jak duże jest to wyzwanie dla uczestniczek i uczestników, włączając w to grono oczywiście postaci z reprezentacji Polski.

Rozmowa z Matyldą Olek-Stępień, doświadczoną psycholożką sportu

Maciej Piasecki (Wprost.pl): Jak pod względem mentalnym powinno się podchodzić do wyzwania, jakim jest start olimpijski?

Matylda Olek-Stępień (psycholożka sportu): Jako psychologowie często mówimy o tym, że igrzyska to jest impreza, jak żadna inna – ale zadanie do wykonania jest tam, jak każde inne. Staramy się do tego podchodzić w ten sposób, spoglądając na perspektywę startującej zawodniczki czy startującego zawodnika. Czyli bardzo mocno zadaniowo.

Nie ukrywajmy jednak, że mentalne przygotowanie olimpijskie różni się od tego, które przerabia się przy okazji mistrzostw świata czy Europy. A przecież to też jest duży kaliber imprezy, spoglądając na karierę sportową. Natomiast to zadaniowe podejście, skupienie się na sobie, na swoich mocnych stronach i rytuałach, pozwala utrzymać startującym poczucie, że jest to wyzwanie, jak każde inne. Czyli wykonuję tę samą robotę, jaką wykonywałem do tej pory. A jeśli zakwalifikowałam się na igrzyska olimpijskie, to wiem dobrze, jak to wykonać.

W głowie olimpijki czy olimpijczyka może się jednak pojawić hasło: Najważniejsza impreza czterolecia. Co więcej, czasem jeden start na igrzyskach okazuje się być tym jedynym w karierze. Takie myślenie to błędne koło?

Niekoniecznie.

W kontekście przygotowania mentalnego, bardzo dużą uwagę przywiązujemy do tego, jaką narrację do startu na igrzyskach przypisuje sama zawodniczka czy też sam zawodnik. Nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość, to jest podstawowa sprawa. To, co zawodnik będzie mówił do siebie, odpowiadał na pytania dziennikarzy, czy generalnie przekazywał innym osobom – stanie się pomagające, przeszkadzające, bądź neutralne.

Określenia, że „to się już nigdy nie powtórzy” czy „to jest najważniejsza impreza w życiu” często okazują się paraliżujące – w pracy z zawodnikiem analizujemy takie podejścia. Dodatkowo mogą zabierać sprawczość i tym samym wzmacniać lęk przed popełnieniem błędu. Dlatego też lepiej jest zmienić narrację w ten sposób, żeby przekonania o igrzyskach miały charakter bardziej pomagający.

Start olimpijski to narażenie na największą krzywdę ze strony „wszechwiedzących” kibiców? Myśląc o krzywdzie, przychodzi mi do głowy np. internetowy hejt.

Na pewno coś w tym jest. Igrzyska spotykają się zainteresowaniem tak dużym, że trudno jest to jakkolwiek porównywać do innych wydarzeń sportowych. Osób, które będą chciały komentować wynik zawodniczki czy zawodnika, jest dużo więcej. Właśnie z tej statystyki popularności wynika zagrożenie i krzywda, o którą zapytałeś.

Jak można na to przygotować olimpijkę czy olimpijczyka?

Przygotowując się na rozmowę z tobą, poszperałam trochę w kontekście zimowych sportów oraz generalnie panujących nastrojów przedolimpijskich w kraju. Przykładowo, trener kadry polskich skoczków w jednym z wywiadów przyznał, że „musimy otoczyć Kacpra Tomasiaka szczególną opieką”.

Kacper Tomasiak to faktycznie dobry przykład. Nastolatek z marszu stał się liderem reprezentacji Polski w skokach narciarskich. Ale jeśli na igrzyskach będzie dla naszej kadry przeciętnie, to i on swoje zbierze po głowie.

Oczywiście nie życzymy tego Kacprowi.

Pełna zgoda.

Ale zarazem dobrze, że trener Maciej Maciusiak wspomniał o tej specjalnej trosce. Właśnie tu upatruję szansy na wykorzystanie potencjału młodego zawodnika. Poprzez mądrą opiekę sztabu szkoleniowego i bardziej doświadczonych zawodników.

twitter

Natomiast trzeba pamiętać, że trochę tak jak głosi stereotyp, pierwsze igrzyska są w pewnym stopniu po to, żeby doświadczyć ich atmosfery. Przeżyć je, zrozumieć skalę tego wydarzenia. A dopiero kolejne to realizacja celów wynikowych.

Dużo zależy od całego procesu prowadzenia danego zawodnika. Czy wsparcie psychologiczne pojawiło się w dłuższym okresie czasu czy dopiero dwa-trzy tygodnie przed igrzyskami? Wyposażenie zawodnika w odpowiednie umiejętności, zasoby, które będą pozwalać na stawianie czoła różnym okolicznościom, to proces. A w przypadku igrzysk rozmawiamy o jednych z najbardziej wymagających okoliczności w sporcie.

Dodatkowo skoki narciarskie podczas igrzysk w XXI wieku dawały Polsce medale. Oczywiście zachowując proporcje, bo reprezentacji od kilku sezonów bardziej nie idzie niż idzie, to pewnie czujesz, że ten balonik i tak będzie napompowany?

Artykuł został opublikowany w 6/2026 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Źródło: WPROST.pl