Deja vu ze spotkania z Japonią. Niehonorowa końcówka meczu o honor

Dodano:
Jerzy Brzęczek Źródło: Newspix.pl / Lukasz Grochala/Cyfrasport
Reprezentacja Polski na zakończenie swojej przygody z pierwszą edycją Ligi Narodów remisuje z Portugalią. Mimo, iż przeciwnik grał w osłabieniu przez pół godziny, trener Brzęczek nie powalczył o zwycięstwo. Końcówka przypominała niesławny mecz z Japonią podczas MŚ.

Mecz z Portugalią był dla  ostatnią szansą na zakończenie roku 2018 z podniesionym czołem. Szansa ta została zaprzepaszczona przez niepotrzebną kalkulację w końcówce, kiedy polscy piłkarze zamiast zdecydowanie zaatakować osłabionego przeciwnika, woleli przez długie minuty wymieniać futbolówkę na własnej połowie. Dzięki temu trafili do koszka z rozstawionymi drużynami i mogą mówić o „zwycięskim remisie”. Z tego „zwycięstwa” poza trenerem i działaczami chyba jednak mało kto będzie się cieszył.

Spotkanie w Guimaraes zaczęło się chaotycznie po obu stronach, jednak to Portugalczycy jako pierwsi zaczęli łapać płynność gry i tworzyć ciekawe akcje. Na ich podania patrzyło się z przyjemnością, podczas gdy Polacy reagowali na posiadanie piłki nerwowo i wybijali ją z pominięciem linii środkowej, lub oddawali przeciwnikom niedokładnymi podaniami.

Gole po stałych fragmentach

To jednak podopieczni Jerzego Brzęczka stworzyli groźniejsze sytuacje. W bramkarza uderzał Frankowski, w poprzeczkę Kędziora. Gola zdobył jednak Andre Silva, który po rzucie rożnym tylko przedłużył dośrodkowanie Renato Sanchesa. Napastnika nie upilnował w tej sytuacji Jan Bednarek.

W drugiej połowie Portugalczycy grali jeszcze lepiej niż w pierwszej, ale po faulu Danilo we własnym polu karnym, to Polacy strzelili gola. Przewracany Arkadiusz Milik sam podszedł do „jedenastki”. Sędzia nie uznał pierwszego strzału, ale na szczęście napastnik nie pomylił się także za drugim razem. Kontrowersje wzbudziła też decyzja o wyrzucenia z boiska Danilo.

Niski pressing

Przez moment Polacy zaczęli śmielej atakować i mecz zrobił się naprawdę widowiskowy. Swoją szansę miał Krychowiak, kilka razy świetnymi zagraniami popisał się też Zieliński. Portugalczycy groźnie kontratakowali. W pewnym momencie trener Brzęczek uznał, że należy przerwać ten mecz i zadowolić się remisem. Mimo gry w przewadze Polacy leniwie podawali więc piłkę na swojej połowie, marnując minuty na podobieństwo niechlubnego meczu z Japonią na mundialu w Rosji („niski pressing”).

Powtórka z rozrywki

Być może o tym meczu dałoby się powiedzieć, że był nie najgorszym pożegnaniem kadry z kibicami przed przerwą zimową. Końcowe minuty oraz prezent od sędziego w postaci wyrzucenia Danilo kładą się jednak cieniem na tym występie. Kibice chcieli zobaczyć kadrę walczącą o zwycięstwo. A zobaczyli zespół Nawałki, niezainteresowany grą w piłkę. Po pół roku od mundialu kadra znajduje się dokładnie w tym samym miejscu, z którego Brzęczek miał ją wyciągnąć.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...