Chce być prezesem PZPN, dorobił się na disco polo. „Wiedziałem, że może być z tego biznes”

Dodano:
Cezary Kulesza Źródło: Newspix.pl / Łukasz Grochala/CYFRASPORT
Chociaż Cezary Kulesza był zawodowym piłkarzem, to dopiero kariera biznesmena przyniosła mu wysokie zarobki. Kandydat na prezesa PZPN założył firmę fonograficzną specjalizującą się w disco polo. – Wiedziałem, jakie wychodzą nakłady płyt i wiedziałem, że z tego może być większy biznes – przyznał w rozmowie z „Wprost”.

Cezary Kulesza w wywiadzie dla „Wprost” ogłosił, że odchodzi ze stanowiska prezesa Jagielloni Białystok i startuje w wyborach na szefa PZPN. Były piłkarz w latach 90. zaczął zarabiać dzięki firmie, która tłoczyła płyty z muzyką disco polo. Organizował też koncerty i otwierał kolejne dyskoteki.

Jak przyznał Kulesza, pod koniec ubiegłego stulecia muzykę disco polo „było słychać z każdego miejsca", a w okolicach Białegostoku działało najwięcej zespołów. – I ja je znałem. Wiedziałem, jakie wychodzą nakłady płyt i wiedziałem, że z tego może być większy biznes – powiedział w rozmowie z „Wprost”.

Jak zauważył były prezes Jagielloni, muzyka disco polo pojawiała się przy wielu okazjach – grano ją na prywatkach, biwakach czy weselach. – Była skoczna, taneczna, łatwo wpadająca w ucho. I dlatego disco polo przetrwało do dziś – ocenił. Kulesza odniósł się również do faktu, że wspomniany gatunek ma wielu krytyków. – To jest jak z piłką nożną. Można znaleźć osoby, które nie lubią jej oglądać. Nienawidzą. Mówią, że biega tam za piłką 11 ludzi i nie wiadomo o co im chodzi – podkreślił.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...