Świetne widowisko na koniec 27. kolejki Ekstraklasy. Faworyci zostali srogo skarceni za te błędy

Dodano:
Piłkarze Wisły Płock cieszą się po golu z Górnikiem Zabrze Źródło: Newspix.pl / Adam Starszyński / PressFocus
Piłkarze Wisły Płock oraz Górnika Zabrze stworzyli fantastyczne widowisko w ostatnim meczu 27. kolejki Ekstraklasy. To jednak marne pocieszenie dla jednego z tych zespołów, bo choć prezentował się świetnie, został skarcony za nieskuteczność.

Było sporo przesłanek, by sądzić, że po ostatnim gwizdku w starciu Wisły Płock i Górnika Zabrze to ta druga drużyna będzie miała więcej powodów do radości. Nic bardziej mylnego.

Górnik Zabrze marnował doskonałe okazje w meczu z Wisłą Płock

Kapitalną okazję zmarnował Krawczyk mniej więcej po kwadransie gry. Napastnik wbiegł w wolne pole za plecy Rzeźniczaka i już w polu karnym gospodarzy odebrał prostopadłe podanie od Nowaka. Aby wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie, zdecydował się uderzyć delikatną podcinką, lecz ta okazała się niecelna.

Chwilę potem Kamińskiego dwa razy uratowała opatrzność. Trudno to zrozumieć, jakim cudem Górnik nie wyszedł na prowadzenie. „Rakieta” Podolskiego z dystansu pofrunęła w sam środek bramki, ale piłka leciała tak mocno, że golkiper jej nie zatrzymał. Odbiła się jednak od poprzeczki, dopadł do niej Kubica i… Nadal było 0:0. Pomocnik też uderzył w poprzeczkę, mimo że miał przed sobą pustą bramkę.

Górnik Zabrze ucierpiał przez Łukasza Sekulskiego i Krzysztofa Kubicę

Zamiast tego po dwóch kwadransach na prowadzenie wyszli Nafciarze. Zabrzanie nie opanowali piłki na własnej połowie, co wykorzystał duet Szwoch-Sekulski. Pierwszy po prostu podał do napastnika, a ten zakręcił przeciwnikiem i z okolic skraju pola karnego uderzył płasko i zbyt celnie dla Bielicy. Kilka minut później na 2:0 mógł strzelić Lesniak, ale zupełnie niepilnowany posłał piłkę daleko w trybuny.

Skuteczności nie brakło natomiast wcześniej już wspomnianemu Kubicy, kiedy… Umieszczał futbolówkę we własnej siatce. Stało się tak na skutek niefortunnej interwencji po uderzeniu Chrzanowskiego. Defensor Wisły strzelał głową, w taki sam sposób defensywny pomocnik chciał przerwać akcję, ale zamiast tego pokonał Bielicę.

Nawałnica i kolejne gole. Cieszyli się Łukasz Sekulski i Alassana Manneh

W trakcie dziesięciu minut po rozpoczęciu drugiej połowy Nafciarze wielokrotnie uratowali się przed utratą bramki kontaktowej. Wystarczy wymienić zablokowanie uderzenia Podolskiego, próbę Cholewiaka z woleja, centrostrzał Janży z rzutu wolnego czy akcję Krawczyka z efektownym dryblingiem. Wisła była w potężnych opałach, ale z tych sytuacji wyszła bez szwanku.

Podopieczni Pavola Stano otrząsnęli się po tych ciosach i sami wyprowadzili kolejny, zabójczo skuteczny. Stało się tak za sprawą rzutu rożnego. Sekulski ustawił się wówczas na skraju szesnastki, tak, że obrońcy zabrzan zupełnie o nim zapomnieli. Wolski dograł mu idealnie, a napastnik strzałem głową podwyższył na 3:0. Po chwili Górnik odpowiedział trafieniem Manneha – Gambijczyk dobił zablokowane uderzenie Stalmacha.

Gol pocieszenia dla Lukasa Podolskiego. Wisła Płock i tak wygrała z Górnikiem Zabrze

Na tym strzelanie się nie skończyło, bo w 94. minucie to siatki trafił jeszcze Podolski pięknym uderzeniem z woleja, ale na odrobienie strat Górnikowi już zabrakło czasu. To Wisła Płock wygrała 3:2.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...