Zaskakujący wynik meczu Górnika Zabrze z Widzewem Łódź. Tego mało kto się spodziewał

Dodano:
Szymon Włodarczyk i Martin Kreuzriegler Źródło: PAP / Tomasz Wiktor
Mecz Górnika Zabrze z Widzewem Łódź zakończył się dość niespodziewanym wynikiem. Na ogół kiepsko radząca sobie ekipa ze Śląska nagle wzniosła się na wyżyny swych umiejętności, pokonując RTS, czyli rewelację obecnego sezonu. Bohaterami starcia zostali Szymon Włodarczyk i Lukas Podolski.

Forma Górnika Zabrze w sezonie 2022/23 – delikatnie rzecz ujmując – nie imponuje. Widzew natomiast wręcz przeciwnie, jest największym pozytywnym zaskoczeniem obecnych rozgrywek. Dlatego to, co stało się podczas meczu przy ul. Roosevelta 81, ma prawo dziwić.

Górnik Zabrze szybko pogrążył Widzew Łódź

Od samego początku starcia to gospodarze dominowali, chociaż przez kilkanaście minut zdecydowanie brakowało konkretów. Impas przerwano mniej więcej po 20 minutach gry. Do wydawałoby się straconej piłki popędził wówczas Pacheco i zdążył odegrać ją do Włodarczyka. Ten zaś wykazał się instynktem strzeleckim, ponieważ po jego uderzeniu zza „szesnastki” zrobiło się 1:1 dla podopiecznych trenera Gaula.

Niektórzy kibice zebrani na trybunach i przed telewizorami nie skończyli jeszcze przeżywać pierwszego trafienia, a zabrzanie już podwyższyli wynik starcia. Tym razem wcześniejszy egzekutor wystąpił w roli kreatora. Rozrzucił akcję na lewo do Janży, a ten dograł na szesnasty metr do Podolskiego. Zupełnie niekryty mistrz świata z 2014 roku nie namyślał się, strzelił i było 2:0.

Szymon Włodarczyk i Lukas Podolski bohaterami

Dopiero w tym momencie Widzew zaczął się nieśmiało przebudzać. W kolejnych minutach kilka razy zaatakował RTS, lecz jego strzały nie były groźne. Szczęścia próbowali Szota, Pawłowski, centrował Zieliński i… Nic.

Zamiast tego pod koniec pierwszej części spotkania ponownie zabłysnął duet Włodarczyk-Podolski. Znów to 19-latek wcielił się w rolę snajpera, wykorzystując doskonałe prostopadłe podanie od dużo starszego kolegi. Ten dosłownie wyłożył mu futbolówkę, więc młodzianowi nie pozostało nic, jak tylko pokonać Ravasa.

W drugiej połowie Janusz Niedźwiedź starał się dodać drużynie animuszu, wprowadzając na murawę Letniowskiego. Pomocnik faktycznie ożywił grę gości, którzy od momentu wznowienia gry mocno naciskali na Górnika. W 66. minucie świetnie spisał się jednak golkiper łodzian, bo napierający Widzew nadział się wtedy na kontrę kończoną przez Dadoka. Niedługo potem zabłysnął też Bielica, broniąc główkę Pawłowskiego z bliskiej odległości. Bardzo dobrą okazję zmarnował też Sanchez, zablokowany przez Szcześniaka. Golkiper Górnika spisał się również przy okazji rzutu wolnego Pawłowskiego. Do ostatniego gwizdka żadna bramka już nie padła, więc RTS przegrał 0:3.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...