Legendarny skoczek zdecydował się na szczere wyznanie. „Grożono mi śmiercią”

Dodano:
Adam Małysz i Janne Ahonen Źródło: Newspix.pl / FOT TADEUSZ MIECZYNSKI
Janne Ahonen to jedna z największych legend skoków narciarskich. Fin przez wiele lat rywalizował m.in. z Adamem Małyszem o najwyższe cele. Emerytowany sportowiec zdecydował się na szczere wyznanie dotyczące jego relacji z Polakiem oraz tego, że grożono mu śmiercią.

Janne Ahonen przez wiele lat walczył z Adamem Małyszem o zwycięstwa m.in. w zawodach Pucharu Świata. Fin został zapytany przez dziennikarzy Przeglądu Sportowego Onet na temat relacji skoczków, którzy są rówieśnikami. – Nie spędzaliśmy ze sobą zbyt często czasu, ale lubiłem go – powiedział, dodając, że myśląc dziś o prezesie PZN, ma w głowie wiele konkursów.

Janne Ahonen: Grożono mi śmiercią

W szczególności zapadł mu w pamięć konkurs z 2005 roku, kiedy razem z Małyszem byli skoczkami numer jeden i numer dwa na świecie. – Polscy kibice byli wyjątkowo głośni. Wszyscy nastawiali się na wielką walkę między nami, a ja miałem świadomość, że w Zakopanem będzie gorąco – stwierdził.

– Tym bardziej że jakiś czas przed zawodami dostałem list z Polski, w którym grożono mi śmiercią – zaszokował.

Ahonen: Decyzje o końcu kariery były jak cykl

Janne Ahonen czuł się wówczas jak ich największy wróg, ale wystarczyła jedna rzecz, żeby sprawy odwróciły się o 180 stopni. – Wystarczyło jednak, że zająłem drugie miejsce, przegrywając tylko z Adamem, bym również ja był oklaskiwany – powiedział, śmiejąc się, że nagle wszyscy Polacy stali się jego kolegami.

Fin opowiedział również o kulisach decyzji, kiedy aż trzy razy wznawiał swoją sportową karierę. Ahonen zapewnił, że nie kierował się nadchodzącą wielką imprezą, jaką były Igrzyska Olimpijskie. – Po prostu to był pewien cykl: podejmowałem decyzję i byłem przekonany, że jest właściwa, ale po pewnym czasie dochodziłem do wniosku, że jednak bardzo brakuje mi skakania i znowu pragnę to robić. To było najważniejsze – zapewnił.

Źródło: Przegląd Sportowy Onet
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...