Reprezentantka Polski uciekła Łukaszence. Bała się o swoje życie

Dodano:
Kryscina Cimanouska Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Kryscina Cimanouska 20 sierpnia zadebiutuje w reprezentacji Polski podczas lekkoatletycznych mistrzostwach świata w Budapeszcie. Pochodząca z Białorusi sprinterka uciekła białoruskim opiekunom w trakcie igrzysk olimpijskich w Tokio. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” opowiedziała o konsekwencjach tamtego zdarzenia.

Kryscina Cimanouska zaprezentuje swoje umiejętności sprinterskie jako reprezentantka Polski o godz. 12:10 podczas biegu na 100 m w mistrzostwach świata w Budapeszcie. Jeśli uda jej się awansować do finału, wówczas obejrzymy ją w akcji ponownie w poniedziałek wieczorem. Z kolei w środę rozpoczynają się kwalifikacje biegu na 200 m, a w czwartek finał. Dla 26-latki będzie to pierwsza okazja, by móc reprezentować Polskę. Wcześniej przeżyła bardzo przykre chwile, związane ze swoim pochodzeniem.

Kryscina Cimanouska uciekła spod reżimu Aleksandra Łukaszenki

– Ten sezon jest najlepszy w mojej sportowej karierze. Co oznacza, że mam naprawdę dobrą formę. Ale nie najlepszą. Do igrzysk pozostał rok, mogę popracować nad szybkością i wytrzymałością. Będę lepsza – zapewniała Kryscina Cimanouska w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Pochodząca z Białorusi zawodniczka w 2021 roku przebywała na igrzyskach olimpijskich w Tokio, gdzie z obawy o swoje życie podbiegła do jednego z tamtejszych policjantów, pokazując mu przetłumaczone w translatorze zdanie o treści: „Pomocy! Próbują mnie przemocą wywieźć. Grozi mi niebezpieczeństwo”. Po niekrótkim czasie została przewieziona do polskiej ambasady, skąd odleciała przez Wiedeń do Warszawy. Po tych traumatycznych dla siebie przejściach długo nie mogła dojść do siebie.

– Stan psychiczny zaczął wpływać na stan fizyczny, zaczęło mnie wszystko boleć: najpierw plecy, potem mięsień dwugłowy, chyba najważniejszy dla sprinterki, potem mięśnie poniżej kolana. Chodziłam do lekarzy specjalistów, oglądali, badali, prześwietlali, skanowali, ale nic złego nie byli w stanie zdiagnozować. Nie wiedzieli, o co chodzi, i ja nie wiedziałam: badania nie pokazywały nawet najdrobniejszej kontuzji, a mnie tak bolało, że nie byłam w stanie się ruszyć – tłumaczyła reprezentantka Polski.

Kryscina Cimanouska bała się o swoje życie

Cała sytuacja doprowadziła do tego, że 26-latka bała się o to, czy dożyje jutra. Ponadto nie czuła się bezpieczna w nadwiślańskim kraju, gdyż obawiała się białoruskich służb.

– Był to niepokój o przyszłość, była niepewność – po prostu o to, co się stanie ze mną dziś i jutro. Była tęsknota za domem, za rodzicami. Czułam, że nie jestem w Polsce bezpieczna, bałam się, że ktoś z Białorusi przyjedzie za mną do Warszawy zrobić mi krzywdę, jakiś agent z FSB czy z innej służby. Wiadomo, jakie mają metody. Przez to miałam ochronę Służby Ochrony Państwa – serdecznie za nią dziękuję – dodawała sprinterka.

Źródło: Gazeta Wyborcza
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...