Serena Williams zatruła się jedzeniem dla psów. "Czułam się, jakbym miała umrzeć"
Pomimo problemów żołądkowych Serenie udało się pokonać Christinę McHale w dwóch setach i awansować do kolejnej rundy turnieju. Poszczególne partie wygrała 7-6 (7-5) i 6-1. W trakcie meczu musiała jednak poprosić o przerwę. – Po dwóch godzinach pobiegłam do toalety, bo czułam się, jakbym zaraz miała umrzeć – wyjaśniła po meczu. Później za pośrednictwem Snapchata informowała o swoim złym stanie. W końcu dociekliwi dziennikarze odkryli przyczynę zatrucia.
Psu smakowało
Zawodniczka przyznała, że skosztowała jedzenia, które hotelowa kuchnia przygotowała dla jej psa - Chipa. – Pomyślałam sobie, że spróbuję tego trochę, bo wyglądało dobrze – powiedziała. Zarzekała się, że zjadła jedynie "pełną łyżkę" potrawy. Według hotelowego "psiego menu" danie miało składać się z kurczaka i ryżu. – Smak był dziwny. Smakowało to trochę jak środek do sprzątania domu. Przełknęłam na siłę – komentowała tenisistka. – Ale Chipowi smakowało – podkreśliła.
Powinni tego zabronić
13 maja wieczorem rakieta numer jeden zmierzy się w ćwierćfinale ze Swietłaną Kuzniecową, zajmującą obecnie 19 miejsce w rankingu WTA. Serena obawia się, że żołądkowe rewelacje mogą pokrzyżować jej sportowe plany. – Teraz czuję się naprawdę chora. Nie sądzę, by nadawało się to do spożycia dla ludzi. Powinni to napisać! – oburzała się Amerykanka.