Byli selekcjonerzy reprezentacji Polski zupełnie sobie nie radzą. Jakie są tego przyczyny?

Dodano:
Jerzy Brzęczek Źródło: Newspix.pl / Kacper Pacocha / 400mm/NEWSPIX.PL /NEWSPIX.PL
W XXI wieku selekcjonerzy reprezentacji Polski, którzy zakończyli współpracę z PZPN-em, mają problemy z odnalezieniem się w szarej, ligowej rzeczywistości. Praktycznie każdy, poza jednym szkoleniowcem, po powrocie do klubu nie radzi sobie tak dobrze, jak wcześniej. Sprawdziliśmy, co może mieć na to wpływ.

W XXI wieku reprezentacja Polski – licząc z Czesławem Michniewiczem oraz tymczasowymi szkoleniowcami – miała aż 11 selekcjonerów. A to naprawdę sporo. Szczególnie jeśli spojrzymy na naszych zachodnich sąsiadów, ponieważ Niemcy także mieli 11, ale w całej swojej historii. Wracając jednak do tematu, większość z naszych trenerów, przed objęciem drużyny narodowej całkiem dobrze radziła sobie w pracy klubowej. Niestety po zakończeniu przygody z Biało-Czerwonymi i powrocie do szarej, ligowej codzienności nie wyglądało to już najlepiej. Zazwyczaj szkoleniowcy nie potrafili się odnaleźć, a prowadzone przez nich zespoły prezentowały się przeciętnie, tudzież słabo. Na szczęście jest jeden wyjątek, ale o nim później.

Byłych selekcjonerów można podzielić na tych, którzy po prowadzeniu reprezentacji, nawet w choćby kilku meczach, wrócili do trenowania w klubach oraz na tych, którzy zdecydowali skierować swoje kroki w stronę zarządzania, bycia działaczem. Do tej drugiej grupy można zaliczyć Zbigniewa Bońka, Leo Beenhakkera oraz Stefana Majewskiego. W pierwszej zaś znajdą się Jerzy Engel, Paweł Janas, Franciszek Smuda, Waldemar Fornalik, Adam Nawałka, Jerzy Brzęczek i Paulo Sousa.

Dlaczego byli selekcjonerzy nie radzą sobie z powrotami do klubów?

Postanowiliśmy przyjrzeć się tym byłym selekcjonerom, którzy wrócili na klubową karuzelę trenerską. Wraz z ekspertami telewizyjnymi Radosławem Majdanem oraz Maciejem Murawskim spróbowaliśmy poszukać odpowiedzi, dlaczego szkoleniowcom jest niezwykle trudno odnaleźć się w realiach codziennej pracy z piłkarzami, po tym, jak zakończą współpracę z PZPN-em. Na początku warto zauważyć, że w rzeczywistości to są dwie zupełnie różne prace.

– Dlatego rozróżniamy trenera oraz selekcjonera, ponieważ w reprezentacji najważniejsza jest właśnie selekcja. W klubie natomiast najistotniejsza jest codzienna rutyna. Szkoleniowiec w kadrze musi po prostu spuentować ten materiał ludzki, który ma. Odpowiednio go dostosować, dobierając taktykę oraz obciążenia treningowe. Warto zauważyć, że ta praca jest sporadyczna, więc musi on stosować dobry przekaz oparty bardziej na psychologii. Polega również na bardzo dobrej organizacji – zauważył Radosław Majdan.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...