Polska kontra USA w Lidze Narodów. To była szybka lekcja siatkówki

Mecz Polek z Amerykankami był dla naszej drużyny przedostatnim starciem na Filipinach. Reprezentacja Polski niestety zaliczyła trzecią porażkę w siódmym spotkaniu Ligi Narodów. Wcześniej Biało-Czerwone okazywały się gorsze od Brazylii i Japonii. Mało brakowało, by podopieczne Stefano Lavariniego przegrały również z Tajlandią, ale w ładnym stylu zdołały one odwrócić losy meczu i wygrać 3:2. Z USA takiego scenariusza powtórzyć się nie udało.
Liga Narodów. Równa gra trwała tylko chwilę
Biało-Czerwone zaczęły od gry punkt za punkt z mistrzyniami olimpijskimi, ale taki stan rzeczy trwał zaledwie do stanu 4:4, później zaczęły się problemy. Amerykanki wyszły na spokojne prowadzenie 8:5, a im dalej w spotkanie, tym więcej oczek zyskiwały przewagi. Kiedy Polski zdobywały dziesiąty punkt, Amerykanki miały ich na swoim koncie aż 19. Set zakończył się wynikiem 25:12, co jest dosyć niespotykaną sprawą w siatkówce.
Druga partia wyszła podopiecznym Lavariniego o wiele lepiej, choć i tak zakończyła się porażką. Polki zdołały nawet dwa razy wyjść na prowadzenie - pierwszy raz na początku, gdy zdobyły nawet dwupunktową przewagę (6:4) i drugi raz na 12:11. Radość nie trwała jednak długo, ponieważ Amerykanki wzięły się do pracy i chwilę później prowadziły już trzema oczkami. Biało-Czerwone do końca walczyły o zniwelowanie przewagi, ale przegrały ostatecznie 21:25.
Trzeci set to powrót do totalnej dominacji. Polki nie wyszły w tej partii ani razu na choćby jednopunktowe prowadzenie, natomiast przewaga Amerykanek sukcesywnie się powiększała. Przeciwniczki ewidentnie grały w innej lidze i ostatnią partię wygrały do 16, co pokazuje ich moc. Polki zagrają na Filipinach jeszcze z Belgią. Spotkanie rozpocznie się w sobotę 18 czerwca o godzinie 9:00.