Za to Iga Świątek była mocno krytykowana. Teraz się tłumaczy

Podczas finału turnieju WTA 1000 w San Diego z Donną Vekić Iga Świątek dopuściła się gestu, który odbił się szerokim echem w środowisku. Pierwsza rakieta świata próbowała rozproszyć swoją rywalkę w dość nietypowy sposób. Raszynianka zrobiła „pajacyka”, jednak nie wyszło jej to na dobre, bo nie zdobyła w tej akcji punktu.
Iga Świątek: Pracuję nad tym; to jest rzecz, której nie kontroluję
Mimo że Polka przeprosiła swoją rywalkę za to zachowanie, to jednak spadła na nią lawina krytyki. W wywiadzie dla serwisu sport.pl dziennikarze zapytali pierwszą rakietę świata, skąd te zachowania wynikają. – To jest rzecz, której nie kontroluję, ale mam nadzieję, że ona już się nie pojawi – powiedziała, dodając, że Donna nie miała do niej pretensji, bo okazało się, że w ogóle tej sytuacji nie pamiętała.
Pracujemy nad tym, żebym już tak nie robiła. To jest reakcja na stres, na to, co dynamicznie dzieje się w akcji, to reakcja nieświadoma – dodała.
To nie pierwszy raz, kiedy Iga Świątek zrobiła „pajacyka”
Iga Świątek wyraziła również nadzieję, że kibice ją zrozumieją, a sama nie jest dumna z tego, że na korcie dzieją się rzeczy, których sama nie kontroluje. – Może za dużo się naoglądałam piłki nożnej i tego, co bramkarze robią przy rzutach karnych – rzuciła żartobliwie.
To nie pierwszy raz, kiedy pierwsza rakieta świata uciekła się do tej „sztuczki”. Podobnego „pajacyka” Iga Świątek wykonała podczas US Open. – Pamiętam, że to był moment, w którym byłam mocno spięta. A w San Diego to wszystko zrobiłam podświadomie – zakończyła.