Sceny w finale Pucharu Polski. Papszuna oraz Runjaica ewidentnie poniosło

Dodano:
Arkadiusz Malarz, Kosta Runjaic i Marek Papszun Źródło: PAP / Leszek Szymański
Mecz Rakowa Częstochowa z Legią Warszawa rozgrywany w ramach finału Pucharu Polski dostarczył wiele emocji nie tylko kibicom, lecz także trenerom obu zespołów. W pewnym momencie doszło do ostrej scysji między Markiem Papszunem i Kostą Runjaicem.

To już tradycja, że 2 maja każdego roku to święto polskiego futbolu. Wszystko ze względu na rozgrywany tego dnia finał Pucharu Polski. W 2023 roku zmierzyły się ze sobą Raków Częstochowa oraz Legia Warszawa. Emocje, którym nie brakowało kibicom, udzieliły się też zawodnikom, a przede wszystkim trenerom, co było widoczne już po kwadransie gry.

Iskrzyło od początku meczu Legia – Raków

Działo się bowiem w starciu dwóch najlepszych polskich zespołów praktycznie od samego początku, czego efektem była sytuacja z Yurim Ribeiro oraz Franem Tudorem w roli głównej. Ten drugi mniej więcej w 4. minucie wychodził na pozycję, ten pierwszy próbował zapobiec tragedii, lecz de facto sam ją sprokurował. Owszem, atak zatrzymał, lecz przy okazji sfaulował wychodzącego na czystą pozycję rywala.

To musiała być czerwona kartka. I była, choć Piotr Lasyk jeszcze się zawahał, czym zdenerwował sztab częstochowian oraz cały ten zespół. Po chwili jednak irytowała się już druga strona, ponieważ arbiter wsparty VAR-em pokazał Portugalczykowi czerwoną kartkę. Przy okazji doszło też do krótkiej sprzeczki między graczami obu ekip, choć akurat tym razem wszystkich udało się szybko spacyfikować.

Kłótnia Marka Papszuna i Kosty Runjaica podczas finału Pucharu Polski

Mniej więcej po upływie kwadransa arbitrzy musieli jednak uspokajać nie samych futbolistów, ale tych, których poleceń słuchają. W ostrą sprzeczkę przy linii bocznej wdali się bowiem szkoleniowcy obu ekip.

W tej chwili trudno powiedzieć, czego dokładnie dotyczyła kłótnia między nimi, lecz zrobiło się wyraźnie nerwowo. Najpierw Marek Papszun podszedł w kierunku strefy legionistów i gorączkowo pokrzykiwał w kierunku przeciwników. Momentalnie ruszył więc do niego Runjaic, a wraz z nim kilku członków sztabu, w tym Arkadiusz Malarz. Jako że szkoleniowca Rakowa również wsparli jego współpracownicy, zrobiło się gorąco. Dopiero interwencja kilku sędziów rozgoniła zbiegowisko i uspokoiła zszargane nerwy. W tym momencie wynik był jeszcze neutralny – 0:0.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...