Najlepsi z najlepszych prosto z PlusLigi. Wybraliśmy „skład marzeń” sezonu 2022/23

Dodano:
Fabian Drzyzga, Jakub Kochanowski Źródło: Newspix.pl / Adam Starszynski / PressFocus
Kalendarz siatkarskich rozgrywek jest bardzo napięty. Ledwo co zakończyło się granie klubowe, a już za rogiem start rozgrywek reprezentacyjnych. PlusLiga w sezonie 2022/23 okazała się wyjątkowo mocna, spoglądając np. na skład finału Ligi Mistrzów, gdzie zagrali mistrzowie i wicemistrzowie Polski. Stworzyliśmy „skład marzeń” sezonu PlusLigi.

Jastrzębski Węgiel, Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i Asseco Resovia Rzeszów. Tak wyglądał podium po ostatnim punkcie sezonu 2022/23, który zdobyto w stolicy Podkarpacia we wtorek 16 maja. Kilka dni później w Turynie doszło do pojedynku dwóch pierwszych wymienionych, w grze o puchar Ligi Mistrzów. Choć to Jastrzębski zdobył tytuł w PlusLidze, ZAKSA zrewanżowała się w stolicy Piemontu. Taki to był sezon, pełen wielkich pojedynków, choć znalazło się też kilka łyżek dziegciu w tej beczce miodu.

Najlepsi siatkarze PlusLigi w sezonie 2022/23

W przypadku tego typu zestawień oczywiste jest, że nie sposób wstawić wszystkich tych, którzy zasłużyli sobie na wyróżnienie. Żadne to tłumaczenie, trudno jednak zestawić sukces w postaci np. utrzymania z walką o medale, czy przebojowym występem w pierwszych rundach fazy play-off.

Z tego też względu wyróżnieni nie zostali, choć w szerokim składzie z pewnością znaleźliby się m.in.: Mateusz Bieniek (PGE Skra Bełchatów), Taylor Averill (Indykpol AZS Olsztyn), Artur Szalpuk i Jan Firlej (obaj Projekt Warszawa) czy Luke Perry (Trefl Gdańsk). A należy pamiętać, że często na swoich plecach punktowo zespoły trzymali także Wassim Ben Tara (PSG Stal Nysa), Uros Kovacević (Aluron CMC Warta Zawiercie), Torey DeFalco (Asseco Resovia Rzeszów), Karol Butryn (Indykpol AZS) czy debiutujący w PlusLidze Vasyl Tupchii (Barkom Każany Lwów).

Można również odnieść wrażenie, że gwiazdy takie jak David Smith czy Aleksander Śliwka (obaj Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle) lepiej niż w lidze, prezentowali się w europejskich pucharach. A dodatkowo nadal można wybrać tylko siedmiu najlepszych.

Rozgrywający – Fabian Drzyzga (Asseco Resovia Rzeszów)

W podkarpackiej stolicy wreszcie zaliczyli sezon na miarę wydawanych pieniędzy. Asseco Resovia zdobyła medal w PlusLidze po raz pierwszy od 2016 roku. Kamień spadł z serca chyba wszystkim związanym ze środowiskiem rzeszowskim.

Duża w tym zasługa kapitana Fabiana Drzyzgi. Rozgrywający radził sobie zarówno kiedy miał na boisku „szóstkowych” graczy, jak i też w momentach krytycznych, kiedy brakowało kolegom zdrowia. Widać to było zwłaszcza w grze o brąz, kiedy pomimo braku Macieja Muzaja czy Klemena Cebulja, Resovia konsekwentnie grała swoje.

Burza wywołana brakiem powołania Drzyzgi do reprezentacji Polski, drugi rok z rzędu, nie była przypadkowa. Skupiając się tylko na warstwie sportowej, dwukrotny mistrz świata (2014 i 2018) zaliczył bowiem jeden z najlepszych sezonów ostatnich lat. Dźwigając presję oczekiwań wobec wyników klubu oraz tego, żeby udowodnić (choć nie dosłownie), że Nikola Grbić się myli. Choć w tym drugim przypadku może tylko sobie dopowiadamy.

Atakujący – Stephen Boyer (Jastrzębski Węgiel)

Lepiej punktującymi spośród ligowców byli m.in. wspomniani Ben Tara, Butryn, Łukasz Kaczmarek czy Bartłomiej Bołądź, ale wydaje się, że bez Stephena Boyer Jastrzębski Węgiel nie sięgnąłby po złoto. Francuz to siatkarz o wielkim potencjale i jeszcze większej potędze wyskoku. I to zarówno tego siatkarskiego, jak i pozaboiskowego.

Pisząc obrazowo, trzeba było trafić do głowy Francuza i przekonać, że warto iść w tę samą stronę. Niezależnie od tego, że bywają gorsze momenty sezonu, a takich Boyer z pewnością się nie ustrzegł. Podobnie zresztą jak cała drużyna JW, która kilka miesięcy później rozbiła w finale do zera ZAKSĘ.

Przy meczach drużyny prowadzonej przez trenera Marcelo Mendeza to Boyer był wektorem, który decydował. Najczęściej o zwycięstwie, ale bywały też porażki. W finale PlusLigi nie pozostawił jednak wątpliwości, doprowadzając rywali do rozpaczy.

Środkowy – Jurij Gladyr (Jastrzębski Węgiel)

Jest niczym wino, a jak sam przyznaje, dopóki młodzi nie przykrywają go czapką, nadal ma zamiar walczyć na siatkarskim boisku. Jurij Gladyr to jedna z najważniejszych postaci w drużynie Mendeza. W Jastrzębiu przekonali się o tym, zwłaszcza kiedy środkowego zabrakło ze względu na problemy zdrowotne. Kryzys wynikowy nie był przypadkiem.

Gladyr bardzo ambicjonalnie podszedł do rywalizacji z ZAKSĄ. W pamięci mając przegrany finał Pucharu Polski, w ostatnim spotkaniu, pieczętującym tytuł, zdobył nagrodę MVP. A sześć punktowych bloków zamknęło dyskusje, czy zespół z Kędzierzyna-Koźla będzie jeszcze w stanie przedłużyć finałową serię.

Środkowy – Jakub Kochanowski (Asseco Resovia Rzeszów)

Kibice reprezentacji Polski znów powinni mieć sporo pociechy z tego, jak „Kochan” będzie prezentował się w teamie Biało-Czerwonych. Te barwy najwyraźniej służą Kubie Kochanowskiemu. Środkowy Asseco Resovii w sezonie 2022/23 zaliczył najwięcej bloków (94) spośród wszystkich siatkarzy w PlusLidze.

Co więcej, Kochanowski dołożył także sześć statuetek MVP, co w pewnym stopniu pokazuje, jak ważną był postacią w układance Asseco Resovii. Widać, że mający dopiero 25 lat środkowy chce sięgać w Rzeszowie po najcenniejsze medale. W swoim dorobku nie ma jeszcze mistrzostwa, choć grał zarówno dla PGE Skry, jak i ZAKSY (srebro w 2021 roku). W rankingu serwujących Kochanowski jest drugi spośród… dwóch środkowych w czołowej dwudziestce PlusLigi. Tym najlepszym jest Bieniek, z którym „Kochan” zapewne stworzy po raz kolejny mocny duet na środku reprezentacyjnej siatki.

Przyjmujący – Tomasz Fornal (Jastrzębski Węgiel)

Najlepszy sezon tego siatkarza, odkąd na dobre zadomowił się w PlusLidze. Tomasz Fornal wyrósł na mocnego kandydata do pierwszego składu reprezentacji Polski. Hierarchia przyjmujących u trenera Nikoli Grbicia jest znana i raczej trudno jest wyobrazić sobie jej zaburzenie. Fornal dał jednak wiele argumentów, żeby selekcjoner dwa razy się zastanowił.

Złoto w PlusLidze, zdobyty Superpuchar, do tego finały Pucharu Polski i Ligi Mistrzów. Ten ostatni, choć długo nieudany dla samego zawodnika, pokazał, że zrobił krok w dobrą stronę. Fornal, mając 25 lat, jest gwiazdą PlusLigi i coraz pewniej stawiając kroki w europejskich pucharach.

Fornal otrzymał również nagrodę dla najlepszego siatkarza podczas uroczystej gali Polskiej Ligi Siatkówki. Jak sam przyznał, w Warszawie pojawił się w… pożyczonym garniturze. Właścicielem stroju jest Stephen Boyer, z którym Fornal stworzył bezcenny duet, który poprowadził do złotego medalu klub z Jastrzębia-Zdroju.

Przyjmujący – Bartosz Bednorz (Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)

Człowiek, który odmienił zespół Tuomasa Sammelvuo. ZAKSA pod koniec roku wydawała się być zespołem, który może mieć problem z wejściem do półfinałów PlusLigi. Przyjście do klubu Bartosza Bednorza sprawił jednak, że drużyna odzyskała właściwy rytm. Postać „Bedniego” można by zestawić z Aleksandrem Śliwką. Kapitan ZAKSY również miał swój ogromny wkład w ostateczne sukcesy, czy to na arenie krajowej, czy międzynarodowej.

Bednorz miał w sobie jednak to „coś”, co pozwoliło wyjść z tarapatów w wielu sytuacjach. Chociażby w play-off, gdzie ZAKSA stoczyła bitwy z Projektem oraz Asseco Resovią. Jak ważny jest Bednorz pokazał także finał PlusLigi, w którym przyjmujący zagrał gorzej, aniżeli wcześniej. A to trochę gorzej wystarczyło, żeby rywal odjechał na dystans, którego nie dało się już odrobić. Bednorz udowodnił jednak, że jego powrót do Polski był korzystny, zarówno dla samego siatkarza, jak i poziomu PlusLigi.

Libero – Damian Wojtaszek (Projekt Warszawa)

Jedyny przedstawiciel naszego składu spoza najlepszych czterech zespołów. Forma Damiana Wojtaszka w tym sezonie była jednak na tyle dobra, że nieprzypadkowo zaczęto rozmawiać o powrocie „Małego” do reprezentacji Polski.

Libero Projektu to serce drużyny, której tak niewiele zabrakło, żeby wyeliminować późniejszych wicemistrzów kraju oraz zwycięzców Ligi Mistrzów. Wojtaszek wykonywał szaloną pracę, zarówno pod względem przyjęcia, jak i – a może przede wszystkim – pracy w obronie. Libero ma 34 lata, a wydaje się, że z sezonu na sezon potrafi jeszcze bardziej zaskoczyć swoją grą. I to zdecydowanie na plus.

Źródło: WPROST.pl
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...