Włoskie media: "herbatnika" nie było, Włosi wycierpieli awans

Dodano:
Mario Balotelli strzela gola na 2:0 (fot. EPA/FILIP SINGER/PAP)
To był najtrudniejszy mecz piłkarzy Włoch na Euro, pełen nerwów i cierpienia, wymęczony, a do tego podwójny – podkreślają włoscy komentatorzy po spotkaniu z Irlandią (2:0), które doprowadziło reprezentację Italii do ćwierćfinałów. Mecz w Poznaniu był dla włoskich piłkarzy i kibiców "podwójny", ponieważ cały czas śledzili pojedynek Hiszpanii z Chorwacją w Gdańsku, a potem czekali jeszcze nerwową minutę na jego zakończenie, by móc cieszyć się z awansu do kolejnej rundy Euro.

Wyjątkowo nerwową atmosferę rozbudziły media, spekulując na temat możliwości hiszpańsko-chorwackiego "herbatnika" - tak nazywa się po włosku umowę dwóch drużyn, by wyeliminować trzecią. Ostatnie godziny przed meczem wypełniły we włoskich mediach zapewnienia i przysięgi Hiszpanów i Chorwatów, że żadnego ciasteczka dla Italii nie szykują. Po meczu trener Włochów Cesare Prandelli w telewizji RAI podsumował mecz słowami: „cierpienie i radość”. - To był bardzo trudny mecz, spotkaliśmy się z drużyną, która sprawiła, że nacierpieliśmy się - dodał.

W pierwszych komentarzach podkreśla się, że Włosi byli tak wyczerpani nerwowym i pełnym emocji pojedynkiem, który oglądali w telewizji, że bardzo powoli dochodzili do siebie i odzyskiwali radość, zaczynając świętować z okazji awansu. Potwierdziły się wyrażane już na długo przed inauguracją mistrzostw Europy przewidywania, że strzelcy bramek w meczu z Irlandią - Antonio Cassano i Mario Balotelli mogą zabłysnąć jako najmocniejsi piłkarze reprezentacji. W przypadku Balotellego, który gola strzelił w 90 minucie, radość jest tym większa, że niektórzy sprawozdawcy zaczynali powoli wątpić, czy zdoła on w ogóle strzelić jakąś bramkę.

PAP, arb

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...