Wyjątkowo nerwową atmosferę rozbudziły media, spekulując na temat możliwości hiszpańsko-chorwackiego "herbatnika" - tak nazywa się po włosku umowę dwóch drużyn, by wyeliminować trzecią. Ostatnie godziny przed meczem wypełniły we włoskich mediach zapewnienia i przysięgi Hiszpanów i Chorwatów, że żadnego ciasteczka dla Italii nie szykują. Po meczu trener Włochów Cesare Prandelli w telewizji RAI podsumował mecz słowami: „cierpienie i radość”. - To był bardzo trudny mecz, spotkaliśmy się z drużyną, która sprawiła, że nacierpieliśmy się - dodał.
W pierwszych komentarzach podkreśla się, że Włosi byli tak wyczerpani nerwowym i pełnym emocji pojedynkiem, który oglądali w telewizji, że bardzo powoli dochodzili do siebie i odzyskiwali radość, zaczynając świętować z okazji awansu. Potwierdziły się wyrażane już na długo przed inauguracją mistrzostw Europy przewidywania, że strzelcy bramek w meczu z Irlandią - Antonio Cassano i Mario Balotelli mogą zabłysnąć jako najmocniejsi piłkarze reprezentacji. W przypadku Balotellego, który gola strzelił w 90 minucie, radość jest tym większa, że niektórzy sprawozdawcy zaczynali powoli wątpić, czy zdoła on w ogóle strzelić jakąś bramkę.
PAP, arb
