Dramat Piotra Liska. Czegoś takiego nie dało się przewidzieć

Dramat Piotra Liska. Czegoś takiego nie dało się przewidzieć

Dodano:   /  Zmieniono: 
Piotr Lisek
Piotr Lisek Źródło: Newspix.pl / Radosław Jóźwiak/Cyfrasport
Piotr Lisek kompletnie nie poradził sobie w Halowych Mistrzostwach Świata. Nie dało się przewidzieć tego, że reprezentantowi Polski pójdzie tak fatalnie.

W trzecim i ostatnim dniu Halowych Mistrzostw Świata zobaczyliśmy rywalizację najlepszych na świecie tyczkarzy. W tym gronie znalazł się Piotr Lisek, aczkolwiek spisał się fatalnie.

Nieobecny reprezentant Polski

Oprócz jednej z największych gwiazd rodzimej lekkoatletyki planowo miał wystąpić jeszcze jeden Polak. Do zawodów w Glasgow zakwalifikował się bowiem również Robert Sobera, lecz niemal w ostatniej chwili dowiedzieliśmy się, że zabraknie go w konkursie.

Niestety PZLA wydało później komunikat, w którym napisano o konieczności wycofania się przez reprezentanta naszego kraju. „Informujemy, że ze względu na drobne problemy zdrowotne w Halowych Mistrzostwach Świata nie wystartuje Robert Sobera” – napisano w mediach społecznościowych.

Kłopoty Piotra Liska

Piotr Lisek startował więc jako jedyny biało-czerwony i w niepokojący sposób rozpoczął udział w zawodach. Te wystartowały od wysokości 5,50 metra. Niestety w pierwszej próbie 32-latek i de facto najstarszy sportowiec w tegorocznej stawce strącił poprzeczkę.

Następnie zadecydował o tym, by przenieść dwie próby na kolejną wysokość, a mianowicie 5,65. Co gorsza, jedną z nich znów zmarnował, wyskakując bez odpowiedniego impetu, zbyt ciężko. Następnie Polak ponownie zaskoczył, ponieważ jeszcze raz przeniósł swoją próbę, tym razem na 5,75. Kiedy jednak przyszedł na niego czas, nie poradził sobie i tym samym nie zaliczył ani jednej wysokości. W efekcie Lisek bardzo szybko pożegnał się z konkursem.

– Przepraszam, że tak to się potoczyło. Czułem się dobrze, w Madrycie było widać, że jest gaz. Dzisiaj wszystko mi jechało w przód i nie mogłem osiągnąć odpowiedniej wysokości. Szliśmy w zaparte po to, aby walczyć. Przykro mi, że tak to się potoczyło. Przepraszam. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałem zerówkę. Jak można zrobić czegoś takiego na Halowych Mistrzostwach Świata? – mówił Lisek przed kamerami TVP Sport. – Sądzę jednak, że to nie jest dla mnie początek złej serii, ponieważ ogólnie czuję się dobrze – podsumował.

twitterCzytaj też:
Polski skoczek dostarczył mnóstwo emocji. Na medal nie wystarczyło
Czytaj też:
Słodko-gorzki występ polskich sztafet w półfinałach HMŚ

Opracował:
Źródło: WPROST.pl