Angielscy giganci mocno rozczarowali. Liverpool i Arsenal grały w półfinale EFL Cup

Angielscy giganci mocno rozczarowali. Liverpool i Arsenal grały w półfinale EFL Cup

Piłkarze Liverpoolu i Arsenalu
Piłkarze Liverpoolu i Arsenalu / Źródło: Newspix.pl / Zuma / Darren Staples
Choć Liverpool podejmował Arsenal na własnym stadionie, na Anfield, nie potrafił przeważyć szali zwycięstwa na swoją korzyść. Szczególnie pluć w brodę może sobie Minamino, który był najbliżej zdobycia zwycięskiej bramki.

Po tym jak Chelsea wyeliminowała Tottenham w pierwszym półfinale EFL Cup, w drugim starciu Liverpool zmierzył się z Arsenalem. Emocji nie brakowało. Goli – owszem.

Granit Xhaka osłabił własną drużynę w starciu z Liverpoolem

Mało brakowało, a w 12. minucie spotkania kuriozalny błąd bramkarza prawie sprawił, że Kanonierzy stracili gola. Ramsdale dostał futbolówkę we własne pole karne od obrońcy, chciał wybić futbolówkę jak najdalej, ale trafił wprost w nadbiegającego Hendersona. Na szczęście golkipera piłka odbiła się od niego za mocno, ale i tak zrobiło się nerwowo.

Po szybkiej wymianie obiecujących akcji, z groźną kontrą ruszyli The Reds. Futbolówka frunęła na prawe skrzydło, gdzie biegł Jota, a krył go (teoretycznie) Xhaka. Pomocnik jednak nie kontrolował pozycji przeciwnika i po chwili zobaczyliśmy, jak ostro go fauluje, kopiąc w okolice klatki piersiowej. Jota wyszedłby sam na sam z bramkarzem, dlatego decyzja arbitra nie mogła być inna – piłkarz Arsenalu obejrzał czerwoną kartkę.

Mimo tego, że obie drużyny grały całkiem odważnie, do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis. Na pochwałę za dobrą grę w obronie zasługiwał przede wszystkim Matip, który zatrzymał kilka groźnych kontr Kanonierów.

Wyrównana druga połowa, plaga kontuzji w Arsenalu

W drugiej połowie spotkania nadal dominował Liverpool, aczkolwiek nie stwarzał sobie znacznie więcej dogodnych okazji. Jedną z lepszych miał Minamino po dograniu Robertsona z lewej flanki, aczkolwiek Japończykowi brakło skuteczności. Niedługo potem Liverpoolowi odgryzł się Arsenal, a konkretnie Saka. Alisson był jednak na posterunku.

W międzyczasie The Gunners przeżywali prawdziwy dramat personalny. Co chwilę któryś z podopiecznych trenera Artety leżał na murawie. Już na początku starcia z urazem zszedł Soares. Później zaś spotkania nie mógł dokończyć Saka. Co prawda skrzydłowy próbował grać mimo bólu, ale po paru minutach odpuścił.

Wydawało się, że 89. minucie The Reds jednak przechylą szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Do pustej bramki nie trafił bowiem Minamino. Ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Losy awansu rozstrzygną się w rewanżu na The Emirates w Londynie.

Czytaj też:
Gwiazda Legii Warszawa opuściła drużynę. Jest oficjalne potwierdzenie transferu

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także