O tym, że Robert Lewandowski nie może skutecznie zapolować na kolejne trafienie w MLS, pisaliśmy na łamach WPROST po poprzednim występie Polaka w szeregach Chicago Fire.
Lewandowski na gola czeka od 10 września. Ostatni raz do siatki rywala Polak trafił dokładnie 10 września, w hitowym starciu z Interem Miami. Ostatecznie rywalizacja z Lionelem Messim i spółką zakończyła się podziałem punktów (1:1), ale trafienie Lewandowskiego było wówczas szczególnej urody.
Robert Lewandowski znów bez gola. Polak mocno się jednak napracował
Rola napastnika jest niewdzięczna, bo jeśli nie trafiasz do siatki przeciwnika, a dodatkowo robisz to kilka meczów z rzędu, rozpoczyna się dyskusja o przydatności dla drużyny takiego gracza. Lewandowski to dodatkowo światowa marka, a jego transfer do klubu z Chicago, traktowany był (i jest nadal), jako naprawdę duże wydarzenie.
Trudno się zatem dziwić, że brak goli Polaka martwi miejscowych, co więcej, pojawiają się również słowa krytyki pod adresem RL9. Jednak czy faktycznie słusznej? Lewandowski może się czuć nieco skrzywdzony, bo w rywalizacji z Orlando City dwoił się i troił, żeby pomóc drużynie w osiągnięciu sukcesu. Dodatkowo bardzo niewiele brakowało, żeby wpisał się na listę strzelców.
Uderzenie Polaka efektownymi nożycami wylądowało jednak na słupku bramki przeciwnika. Do szczęścia zabrakło zaledwie kilku centymetrów. A gdyby padł gol? O tym trafieniu z pewnością szybko zrobiłoby się głośno.
Po stronie Orlando City gola i asystę zaliczył Antoine Griezmann. Dobry występ Francuza, w zderzeniu z brakiem trafienia bądź kluczowego podania Polaka, również nie pomaga RL9 w ocenie jego postawy.
Choć z przebiegu meczu kapitan reprezentacji Polski mocno rywalizował z defensorami przeciwników, dzięki czemu pojawiała się przestrzeń dla pozostałych graczy Fire, żeby spróbować znaleźć drogę do siatki rywala.
I choć Lewandowski tak słabej serii strzeleckiej nie miał od czasów swoich początków w Dortmundzie, trzeba nieco szerzej spoglądać na rolę, jaką w szeregach klubu z Chicago spełnia doświadczony snajper. Choć wydawało się, że będzie o gole łatwiej niż w Europie, to nadal Lewandowski potrzebuje też trochę szczęścia i wsparcia ze strony partnerów, żeby ponownie odnaleźć sposób na ogrywanie bramkarzy amerykańsko-kanadyjskich rozgrywek.
Kolejna okazja do przełamania dla Lewandowskiego? Już 1 listopada w wyjazdowym meczu z Colorado Rapids. Czyli w najbliższą niedzielę, o 2:30 polskiego czasu.
Czytaj też:
Absurdalna kara dla FC Barcelony. Transfer „Lewego” w tle afery Czytaj też:
PZPN szykuje sensacyjny zwrot akcji? „To wszystko jest jedną wielką grą”
