Chaos na ME 2022 piłkarzy ręcznych trwa. Polacy trenowali w sali konferencyjnej. „Zostaliśmy sprowadzeni do parteru”

Chaos na ME 2022 piłkarzy ręcznych trwa. Polacy trenowali w sali konferencyjnej. „Zostaliśmy sprowadzeni do parteru”

Michał Daszek i Kamil Syprzak
Michał Daszek i Kamil Syprzak Źródło: Newspix.pl / Piotr Matusewicz
Chaos to jedyne słowo, jakim można opisać to, co dzieje się wokół reprezentacji polskich piłkarzy ręcznych po tym, jak w zespole zdiagnozowano pięć przypadków koronawirusa. Drużyna nie mogła zorganizować treningu, ani zjeść śniadania.

– Sytuacja wygląda niefajnie. Tak zero-jedynkowo na ten moment mamy siedmiu zawodników poza składem – przyznał w rozmowie z Iwoną Niedźwiedź Damian Drobik DyrektorSportowy ZPRP. Mowa tu o Przybylskim i Dawydziuku, którzy pozytywny wynik testu na COVID-19 otrzymali jeszcze w Polsce, a także o pięciu kolejnych zawodnikach, u których koronawirusa potwierdzono już po przybyciu na turniej.

Polacy „na deskach” jeszcze przed startem ME 2022. Damian Drobik o sytuacji drużyny

Od momentu przybycia do Bratysławy, do czwartkowego poranka nasza drużyna została poddana aż czterem testom na obecność koroanwirusa. Pierwsz z nich dał w pięciu przypadkach wynik pozytywny. Na wyniki dwóch kolejnych zawodnicy i sztab mieli czekać do godziny 15 w czwartek 13 stycznia. Po drodze sztab i zawodnicy zostali poddani również testom antygenowym, których wyniki dały wyniki negatywny wszystkim członkom zespołu, którzy otrzymali wynik negatywny pierwszego testu PCR.

– Tutaj wchodzimy w proces, który troszeczkę przypomina chaos, ponieważ w ciągu 24 godzin zostały nam zaserwowane cztery testy. Pierwszy po przyjeździe, który dał te pozytywne wyniki, w wyniku których chłopcy trafili do izolacji. Następnie wróciliśmy do hotelu, zaserwowano nam powtórzone testy i oznajmiono, że [wyniki – przyp.red] będą również dzisiaj około godziny piętnastej. Po godzinie od wykonania testu numer dwa zaserwowano nam test numer trzy antygenowy, który w ciągu godziny dał wynik negatywny wszystkich tych, którzy zostali. Dzisiaj rano zaserwowano nam kolejny test, numer cztery, mówiąc też, że [wyniki – przyp.red] będzie gdzieś koło 15. Czyli de facto nie mamy póki co wyników testu numer dwa i numer cztery. Mają być około godziny 15. Mam nadzieję, że to już koniec testów i wszystkie będą negatywne, aczkolwiek jeszcze musimy poczekać – opisał sytuację Damian Drobik.

Jak cała ta sytuacja wpłynęła na reprezentantów Polski? Dyrektor z ramienia ZPRP nie ukrywał, że nie jest to łatwe, ale drużyna przyjechała do Bratysławy po to, żeby walczyć i ten cel nadal będzie im przyświecał. – Sytuacja jest niekolorowa i w pierwszym momencie, po tej informacji, gdzie pięciu chłopaków musiało nas opuścić, zostaliśmy, że tak powiem sprowadzeni do parteru, niemalże na deski używając terminologii bokserskiej, ale szybko się z tego podnieśliśmy i po prostu nie tracimy z oczu celu, po który tutaj przyjechaliśmy. Po prostu takie mamy warunki i staramy się z tym jakoś funkcjonować, nie tracąc głowy. Przykro nam jest, że niektórzy chłopcy wypadli z tego wszystkiego, ale póki co mistrzostwa jeszcze przed nami w teorii zespół będzie złożony, w związku z czym tego focusu nie możemy tracić i liczymy tylko na to, że to już koniec tych przygód – komentował.

Trening w sali konferencyjnej i śniadanie na korytarzu. Polska składa skargę do EHF

Na warunki i chaos związany z organizacją turnieju wcześniej skarżyli się w Budapeszcie m.in. Serbowie i Francuzi, którzy mieli złożyć do EHF oficjalną skargę. Podobną drogę w Bratysławie obrał również sztab Polski. – Wystosowaliśmy oficjalne pismo do organizatorów EHF-u i słowackiej części, ponieważ jesteśmy w Bratysławie, opisując całą tę historię chaosu związanego z testami, ale również jakby chaosu, który wkradł się właśnie po zdiagnozowaniu koronawirusa w naszym zespole i podejścia do naszego zespołu, gdzie raz możemy pójść normalnie do restauracji i zjeść na przykład kolację wczoraj wieczorem, a dziś rano już nie mogliśmy i zostaliśmy poczęstowani zimnym śniadaniem na holu na naszym piętrze – opowiedział Drobik.

Przedstawiciel ZPRP przyznał również, że drużyna nie miała jeszcze okazji trenować w hali. Po wykryciu koronawirusa zawodnikom udało się przeprowadzić jedynie rozruch i to nie na siłowni, czy sali gimnastycznej, a w sali konferencyjnej w hotelu. – Hali nie otrzymaliśmy. Zorganizowaliśmy trening tutaj w hotelu w sali konferencyjnej. Był to rozruch. Właściwy trening zorganizujemy dopiero dzisiaj, zakładając, że do godziny 15 te testy nie wniosą czegoś nowego – przyznał w czwartek Drobik, tłumacząc, że dostępu do hali nie udało się uzyskać, ponieważ poszczególne zespoły mają ją zarezerwowana na konkretne godziny i gdyby nasza reprezentacja chciała przełożyć swój trening, wówczas wpłynęłoby to na pozostałe zespoły, a taka sytuacja nie mogła się wydarzyć.

„Niestety... Mimo zapewnień otrzymania wyników do godz. 15:00, wciąż czekamy... Czy uda się potrenować przed meczem z Austrią?” - napisano w czwartek o godzinie 16 na stronie Handball Polska, będącej oficjalnym profilem ZPRP w mediach społecznościowych.

facebook

Przypominamy, że pierwszy mecz Polaków podczas ME 2022 zaplanowano na piątek 14 stycznia. O godzinie 20:30 zmierzą się oni z Austrią. Transmisja spotkania będzie dostępna na antenie Eurosportu i w telewizji Metro.

Czytaj też:
Złe wieści z Zakopanego. Dwóch polskich skoczków z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa

Opracowała:
Źródło: Handball Polska