Polski mecz w europejskich pucharach dla Asseco Resovii! Pokaz mocy rzeszowian

Polski mecz w europejskich pucharach dla Asseco Resovii! Pokaz mocy rzeszowian

Asseco Resovia Rzeszów
Asseco Resovia Rzeszów Źródło: Newspix.pl
Asseco Resovia Rzeszów i Aluron CMC Warta Zawiercie trafiły na siebie w ćwierćfinale Pucharu CEV. W pierwszym pojedynku lepsza okazała się drużyna gospodarzy.

Puchar CEV to drugie najważniejsze rozgrywki klubowe w europejskiej siatkówce. W ćwierćfinale otrzymaliśmy ciekawe zestawienie dwóch polskich drużyn – Asseco Resovii Rzeszów oraz Aluronu CMC Warty Zawiercie. Pierwsze spotkanie odbywało się w stolicy Podkarpacia w hali Podpromie.

Nierówna gra Zawiercia

W pierwszym secie przez większość czasu oglądaliśmy wyrównaną rywalizację. Goście z Zawiercia nie grali jednak tak płynnie, jak nas do tego przyzwyczaili. Wahania formy miał Karol Butryn. W jednej z akcji potrafił bez bloku rywala uderzyć wyraźnie w aut, a następnie był powstrzymany przez przeciwnika. Od stanu 18:18 Asseco Resovia wzięła sprawy w swoje ręce. Wykorzystała błędy podopiecznych Michała Winiarskiego.

Pod koniec seta w kluczowym momencie znowu nie trafił Butryn. Gospodarze wygrali pierwszą odsłonę 25:22. Uwagę przykuwała solidna postawa choćby Yacine Louatiego. Ważne były nie tylko błędy własne zespołu gości, ale również gra blokiem rzeszowian. W tym elemencie zdobyli cztery cenne punkty, a rywale żadnego.

W drugim secie przez pewien czas wydawało się, że ponownie będziemy mieli wyrównaną grę. W trakcie partii gra Warty Zawiercie jednak kompletnie się rozsypała. W ataku mylił się nawet niezawodny dotąd Mateusz Bieniek. Trzy nieskończone piłki z rzędu mówił same za siebie. Do tego doszedł ponowny koncert gospodarzy w elemencie bloku.

W końcówce na zagrywce rozhulał się Łukasz Kozub. Jego serwisy sprawiały rywalom olbrzymie problemy. Zawiercianie nie mieli czasu na to, by się pozbierać. Asseco Resovia wygrała drugą partię aż 25:16. Można było być lekko zdziwionym, że mecz w taki sposób rozjechał się pod kątem wyniku.

Warta Zawiercie pogubiła się na dobre

Na początku trzeciej partii obie ekipy wymieniały się prowadzeniem. Gdy rzeszowianie prowadzili 3:2 po dwóch punktowych blokach z rzędu na Karolu Butrynie. Następnie to Warta wygrała trzy akcje z rzędu. Z dobrej strony pokazał nam się Bartosz Kwolek. Niedługo później na tablicy wyników pojawił się rezultat remisowy (8:8). Asseco Resovia wydawała się bardziej zdeterminowana do tego, by odjechać drużynie przeciwnej. Ekipa dowodzona przez Giampaolo Medeiego doskonale radziła sobie z sytuacyjnych piłek. Po skończeniu jednej z nich przez Louatiego było 13:11.

Po tym Asseco Resovia utrzymywała kilka „oczek” przewagi. Później na chwilę goście dogonili prowadzącą ekipę, lecz przy stanie 17:16 mieliśmy kontrowersję. Po odbiciu piłki przez Mateusza Bieńka sędzia odgwizdał błąd, a środkowy Warty wybuchł złością. Otrzymał żółtą kartkę. To był początek końca drużyny Winiarskiego. Po tej sytuacji prowadziła już tylko Resovia, a niemiłosiernie w ataku mylił się Butryn. Popełnił trzy błędy z rzędu (23:18).

Potem trzy kolejne akcje należały do Zawiercia, ale było za późno na to, by odwrócić losy seta i całego meczu. Trzecia partia zakończyła się wygraną gospodarzy 25:23. To stawia ich w świetnej sytuacji przed rewanżem.

Czytaj też:
Gdzie zagra Wilfredo Leon? Jest jeden powód, dlaczego nie w Polsce
Czytaj też:
Nie milkną echa skandalu. Marcin Janusz mówi o najdziwniejszym meczu w karierze

Opracował:
Źródło: WPROST.pl