Hubert Hurkacz wyszarpał zwycięstwo w pierwszej rundzie Australian Open! Były „potknięcia”

Przed rozpoczęciem Australian Open 2022 wzrok kibiców był zwrócony na lidera rankingu ATP. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w dyskusjach o Novaku Djokovicu nie dominowały aspekty sportowe, a dotyczące tego, że Serb nie był zaszczepiony przeciw COVID-19. W Australii chciał być potraktowany jako „medyczny wyjątek”. Po pełnej zwrotów akcji sadze, w niedzielę 16 stycznia utytułowany tenisista przegrał rozprawę apelacyjną przed sądem federalnym w sprawie unieważnienia wizy, a co za tym idzie, został deportowany.
Hubert Hurkacz rozpoczął grę w Australian Open 2022. Na pierwszy ogień – mecz z Białorusinem
Sportowe emocje zaczęły się dzień później, a polscy kibice mogli zacierać ręce, ponieważ zmagania na korcie rozpoczął Hubert Hurkacz (11. miejsce w rankingu ATP). Polak zmierzył się z Białorusinem Egorem Gerasimovem (106. pozycja w rankingu ATP). Był to trzeci mecz tenisistów, a oba poprzednie – w kwalifikacjach US Open w 2018 roku i drabince głównej tego samego turnieju w 2021 roku – wygrał Polak.
Dość nieoczekiwanie Hubert Hurkacz, który był typowany na faworyta spotkania, miał problemy na początku meczu. Co prawda Polak zaczął od dobrego serwisu, ale potem popełniał błędy i musiał bronić breakpointa. Na szczęście jeden z atutów Polaka, czyli silne i precyzyjne wprowadzanie piłki do gry, pozwolił mu przeciągnąć szalę zwycięstwa na swoją stronę. W kolejnym gemie losy się odwróciły, a to Białorusin był w opałach. Atak przy siatce, a jednocześnie brak dokładności po stronie Huberta Hurkacza sprawiły, że Białorusin się wybronił, a na tablicy widniał wynik 1:1.
Festiwal przełamań w pierwszym secie
Z upływem kolejnych minut było widać, że Polak coraz bardziej „czuje grę”. W czwartym gemie przełamał rywala, a przyczyniły się do tego kąśliwy return i efektowne minięcie. Wydawało się, że „Hubi” się rozkręca. Wygrał kolejnego gema bez straty punktu, a następnie w ekspresowym tempie po raz kolejny przełamał Białorusina.
Egor Gerasimov nie mógł znaleźć odpowiedzi na podkręcone przez Polaka tempo gry i chwilami wydawał się bezradny (5:1 dla Hurkacza). Kiedy można było odnieść wrażenie, że Polak jest na fali wznoszącej, Białorusin go przełamał, ale jego radość nie trwała długo. Hubert Hurkacz odpowiedział tym samym i wygrał pierwszego seta 6:2.
Hubert Hurkacz musiał gonić wynik. Przełamał rywala w decydującym momencie
W trzecim gemie drugiego seta tenisiści rozegrali dziewięć akcji, a po grze na przewagi triumfował Egor Gerasimov. W takim rozstrzygnięciu rywalowi zdecydowanie pomógł Hubert Hurkacz, popełniając proste błędy. Na tym etapie gry Białorusin poczuł się dość pewnie i bez większych przeszkód wygrał kolejnego gema, wychodząc na prowadzenie 3:1.
Polak ponownie miał problemy we własnym gemie serwisowym, ale tym razem wyszedł z nich zwycięsko, m.in. dzięki mocy swojego podania. Egor Gerasimov bardzo uważnie rozgrywał kolejne akcje, aby nie stracić wypracowanej przewagi przełamania (4:2 dla Białorusina). Polak wykorzystywał geometrię kortu, popisywał się ładnymi akcjami przy siatce, ale wciąż popełniał błędy, co powodowało u niego irytację. Wciąż prowadził Egor Gerasimov (5:4).
W decydującym momencie drugiego seta Hubert Hurkacz wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności. Dobre returny pozwoliły Polakowi zdobywać przewagę w kolejnych akcjach. Polak przełamał swojego rywala, a następnie przypieczętował dobrą dyspozycję, wygrywając gema przy własnym podaniu. O losach drugiej partii zadecydował tie-break. Silny bekhend, precyzyjny serwis i widowiskowe minięcie – te akcje przyczyniły się do pozytywnego dla Polaka rozstrzygnięcia. Hubert Hurkacz wygrał drugiego seta 7:6 (7:3).
Kolejny tie-break. Górą Egor Gerasimov
Białorusin bardzo dobrze rozpoczął trzecią partię. W dobrym stylu zanotował na koncie gema przy własnym podaniu, a w kolejnym wyszedł na prowadzenie 40:0. Hubert Hurkacz obronił trzy breakpointy, ale ostatecznie – po grze na przewagi – musiał uznać sportową wyższość rywala. Na tym etapie gry to Egor Gerasimov rozdawał sportowe karty. Nie minęło 20 minut, a miał szansę na objęcie prowadzenia 4:0. Tak się jednak nie stało, a Polak po prawdziwej walce zdobył pierwszego gema.
W siódmym gemie trzeciego seta Hubert Hurkacz miał pierwszą szansę na przełamanie rywala, a oczy kibiców cieszyły widowiskowe akcje. Jedną z nich była wymiana „skrót za skrót”, z której zwycięsko wyszedł Polak. „Hubi” wygrał gema, a chwilę później wyszedł na prowadzenie 5:4. Gdy Polaka od wygrania meczu dzielił zaledwie gem, na wyższe obroty wzbił się Białorusin, który po raz kolejny... przełamał Huberta Hurkacza. Ostatecznie powtórzył się scenariusz z drugiego seta, bo do rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break. Tym razem górą okazał się Białorusin, który triumfował 7:6 (7:5).
Hubert Hurkacz wyszarpał zwycięstwo. Polak w drugiej rundzie Australian Open
Dwa pierwsze gemy czwartego seta padały łatwym łupem serwujących. W trzecim Hubert Hurkacz wyszedł na prowadzenie 40:0, ale za kilka minut musiał bronić breakpointa. Ten gem dobrze obrazuje cały przebieg meczu, czyli nieustanne falowanie formy – przeplatanie dobrych zagrań prostymi błędami. Po niespełna 30 minutach gry Hubert Hurkacz prowadził 4:3.
W ósmym gemie Polak podkręcił tempo. Wykorzystał drugą szansę na przełamanie rywala, popisując się precyzyjnym zagraniem przy siatce. Kolejny gem okazał się formalnością. Hubert Hurkacz wygrał z Białorusinem: 6:2, 7:6 (7:3), 6:7 (5:7), 6:3. W drugiej rundzie Polak zmierzy się z tenisistą z Francji, Adrianem Mannarino (70. miejsce w rankingu ATP).