Zwycięski remis Wojskowych. W nerwowym stylu, ale Śląsk Wrocław awansował do III rundy

Zwycięski remis Wojskowych. W nerwowym stylu, ale Śląsk Wrocław awansował do III rundy

Tamas, Exposito i Deble
Tamas, Exposito i Deble / Źródło: Newspix.pl / Łukasz Skwiot / Cyfrasport
Przed rewanżem z Araratem Erywań Śląsk Wrocław miał dwubramkową zaliczkę. W pierwszym starciu zespół Jacka Magiery zwyciężył 4:2 i w drugim musiał zrobić wszystko, aby tej przewagi nie roztrwonić. Ostatecznie polski zespół awansował do kolejnej rundy, ale w pewnym momencie wydawało się, że może mieć z tym kłopoty.

Zanim zawodnicy Śląska Wrocław i Araratu Erywań wyszli na boisko, wydawało się, że awans tych pierwszych jest formalnością. Nic bardziej mylnego – ich liczne błędy sprawiły, że Ormianie nawiązali równorzędną walkę i długo nie było wiadomo, kto przejdzie dalej.

Gol, który uśpił Śląsk

Piorunująco zaczęli Wojskowi. Była druga minuta, kiedy do siatki trafił Pich. Zanim jednak to się stało, Praszelik rozegrał akcję na lewe skrzydło, skąd dośrodkowywał Garcia. Jermakov zdołał jeszcze trącić futbolówkę, ale tak, że spadła wprost pod nogi Słowaka, który umieścił piłkę w siatce.

Mimo że później Exposito i Pich parę razy sprawdzili refleks obrońców Araratu i jego golkipera, to szybko zdobyta bramka jakby uśpiła czujność gospodarzy. Z biegiem meczu Ormianie atakowali coraz odważniej i groźniej, aż w końcu strzelili dwa gole w trzy minuty. Najpierw Kone trafił po podaniu Malakyana, później natomiast Deble dograł mu z prawej strony, a on wpakował piłkę do pustej bramki. W obu sytuacjach fatalnie zachowali się środkowi obrońcy WKS-u, bo praktycznie nie pilnowali napastników.

Konsekwencja godna pochwały

Tuż po wyjściu z szatni zespół Jacka Magiery zdobył drugą bramkę – konkretnie Makowski. Polska drużyna krótko cieszyła się jednak z trafienia, bo po konsultacji sędziów ten główny podjął słuszną decyzję, że gola być nie powinno, bowiem pomocnik Śląska pomógł sobie ręką przy opanowywaniu piłki. Mniej więcej dziesięć minut później wątpliwości już nie było. Po rzucie rożnym Golla zgrał futbolówkę wzdłuż linii bramkowej, a Lewkot tylko dostawił nogę i pokonał Jermakova.

Kwestię awansu Śląska do następnej rundy eliminacji Ligi Konferencji WKS rozstrzygnął około 65. minuty. Akcję bramkową w środku pola rozpoczął Exposito. Hiszpan zagrał na prawo do Janasika, a ten dośrodkował płasko, w trudny sposób dla przeciwników. Pich wyskoczył zza pleców jednego z nich i zaskoczył zarówno jego, jak i bramkarza Araratu. Dzięki tej bramce podopieczni trenera Magiery praktycznie przesądzili kwestię awansu, choć w samej końcówce drugiej połowy na 3:3 trafił jeszcze Silue.

Następnym rywalem Śląska w eliminacjach do Ligi Konferencji będzie Hapoel Beer Szewa.

Czytaj też:
„Gramy w to całą drużyną. Jest dużo śmiechu”. Jak polscy siatkarze spędzają wolny czas w Tokio?

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także