Tottenham nie zdołał odwrócić losów dwumeczu. Koguty bezradne w starciu z Chelsea

Tottenham nie zdołał odwrócić losów dwumeczu. Koguty bezradne w starciu z Chelsea

Harry Kane
Harry Kane Źródło: Newspix.pl / ZUMA
Tottenham przed meczem rewanżowym z Chelsea znajdował się w bardzo trudnej sytuacji. Koguty przegrały pierwsze starcie półfinału Pucharu Ligi Angielskiej i potrzebowały co najmniej dwóch bramek, by przedłużyć marzenia o finale rozgrywek. The Blues okazali się jednak za mocni i ostatecznie to podopieczni Thomasa Tuchela powalczą o trofeum.

Do rewanżowego meczu rozgrywanego na stadionie Tottenhamu w lepszych nastrojach przystąpili piłkarze Chelsea. The Blues w pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Ligi Angielskiej wygrali 2:0 po bramce Kaia Havertza i samobójczym trafieniu Bena Daviesa. Koguty stanęły więc przed trudnym zadaniem odrobienia strat i potrzebowali dwóch goli, by doprowadzić do dogrywki.

Tottenham próbował, Chelsea otworzyła wynik

Tottenham od początku spotkania odważnie ruszył do ataków sygnalizując, że chce szybko odrobić straty. Akcje gospodarzy były jednak mało konkretne i brakowało im wykończenia, a dobrze ustawieni gracze Chelsea dusili większość ataków w zarodku.

Podopieczni Thomasa Tuchela szukali też swoich szans i już w 18. minucie objęli prowadzenie. Po centrze Masouna Mounta z rzutu rożnego do futbolówki najwyżej wyskoczył Antonio Ruediger, który celną główką wpisał się na listę strzelców. Wprawdzie po stracie bramki Tottenham ruszył do dalszych ataków, ale do końca pierwszej połowy nie oglądaliśmy więcej goli.

Koguty biły głową w mur

Postawieni pod ścianą gospodarze od początku drugiej części spotkania naciskali gości. W 56. minucie sędzia podyktował nawet rzut karny dla Tottenhamu, ale ostatecznie po weryfikacji VAR stwierdził, że Kepa Arrizabalaga nie sfaulował Lucasa Moury i cofnął swoją decyzję. Kilka minut później bramkarz The Blues wybronił strzał Emersona Royala, ratując tym samym Chelsea przed stratą gola.

W 63. minucie kibice zgromadzeni na stadionie wpadli w euforię po tym, jak piłkę do siatki posłał Harry Kane. Anglik był jednak na pozycji spalonej, przez co bramki ostatecznie nie uznano, a podopieczni Antonio Conte dalej musieli szukać sposobu na pokonanie defensywy Chelsea. Ta sztuka jednak im się nie udała, a spotkanie zakończyło się skromną wygraną Chelsea (1:0).

Tym samym The Blues wygrali dwumecz 3:0 i pewnie zameldowali się w finale Pucharu Ligi Angielskiej. O trofeum zmierzą się z Liverpoolem lub Arsenalem, które ze względu na przypadki koronawirusa wśród piłkarzy The Reds dopiero w czwartek 13 stycznia rozegrają pierwsze spotkanie półfinałowe.

Czytaj też:
Wielkie emocje i dogrywka w El Clasico. Rezerwowy zaliczył „wejście smoka”

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także