Dwie czerwone kartki i końcówka pełna zwrotów akcji. Śląsk Wrocław wymęczył triumf z Cracovią

Dwie czerwone kartki i końcówka pełna zwrotów akcji. Śląsk Wrocław wymęczył triumf z Cracovią

Robert Pich w meczu z Cracovią
Robert Pich w meczu z Cracovią / Źródło: Newspix.pl / Rafał Rusek / PressFocus
Mając w pamięci to, w jakim stylu zazwyczaj gra Cracovia i ile bramek padało w meczach Śląska Wrocław, to po tym drugim zespole należało spodziewać się przyjemniejszego dla oka występu. Wojskowi co prawda zwyciężyli, ale był to triumf wymęczony. Jedynie końcówka starcia okazała się ekscytująca.

Mecz Cracovii ze Śląskiem Wrocław nie był widowiskiem, które kibice będą wspominali długimi tygodniami. Wręcz przeciwnie, obie drużyny trzymały się w szachu i dopiero w jego końcówce piłkarze zaoferowali widzom emocje.

Rodin pomylił dyscypliny sportu

W skrajnie nieodpowiedzialny sposób zachował się Rodin w 15. minucie. Środkowy obrońca wyskoczył do dośrodkowania i po prostu trącił piłkę ręką, niczym siatkarz, mimo że nawet nie był atakowany przez przeciwnika. Nie można było mieć wątpliwości co do słuszności decyzji o podyktowaniu rzutu karnego dla Śląska. Na 1:0 strzelił Pich, będący ostatnio w rewelacyjnej formie.

Utraona bramka paradoksalnie dodała animuszu Pasom. W ciągu kilku minut dzięki ofensywnym wejściom Rapy krakowianie stworzyli sobie dwa tak dobre okazje, że powinni wyjść po nich na prowadzenie. Najpierw jednak Putnocky popisał się świetnym refleksem po strzale Balaja głową, następnie Alvarez po prostu skiksował, będąc oko w oko z bramkarzem.

Schwarz osłabił zespół

Można było mieć nadzieję, że obraz meczu zmieni się, kiedy na boisko weszli kolejno Ogorzały, Hanca oraz Exposito, ale nawet ci bardzo kreatywni zawodnicy zawiedli. Najciekawsza sytuacja? Ta z 64. minuty, bynajmniej nie ze względu na ładnie rozegraną akcję. Po rzucie rożnym jeden z zawodników Śląsk odbił piłkę ręką, aczkolwiek stało się to w zupełnie przypadkowy sposób, dlatego sędzia puścił grę.

Prawdziwych kłopotów WKS narobił sobie chwilę później, gdy boisko musiał opuścić Schwarz. Czech obejrzał żółtą kartkę po tym, jak sfaulował van Amersfoorta próbującego wyprowadzić kontrę. Mimo że od tego momentu Cracovia zupełnie przejęła inicjatywę i niemal cały czas atakowała, to wrocławianie zdobyli drugą i ostatnią bramkę w tym spotkaniu. Zrobił to Exposito, który wyszedł sam na sam z bramkarzem po podaniu prostopadłym Makowskiego z głębi pola. Pasy było stać tylko na jedną skuteczną odpowiedź autorstwa van Amersfoorta.

Chaos w ostatnich minutach meczu

W ostatnich minutach starcia byliśmy świadkami jeszcze jednej, wyjątkowo trudnej do oceny sytuacji. Hrosso padł w polu karnym i wydawało się, że Cracovia dostanie rzut karny. Sędzia musiał spędzić kilka dłuższych chwil przy ekranie VAR, aby obejrzeć całą sytuację i ostatecznie zdecydował, że to bramkarz najpierw faulował Mączyńskiego. Jedenastki więc nie podyktował, ale Tamasowi ze Śląska pokazał czerwony kartonik za to, że po wspomnianym przewinieniu jeszcze uderzył leżącego zawodnika Pasów.

Czytaj też:
Grzegorz Krychowiak zmienia klub w kontrowersyjnych okolicznościach. Pozostały testy medyczne

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także