Sześć goli, dwa karne i czerwona kartka. Wielkie emocje w meczu Stali Mielec z Zagłębiem Lubin

Sześć goli, dwa karne i czerwona kartka. Wielkie emocje w meczu Stali Mielec z Zagłębiem Lubin

Erik Daniel i Marcin Flis
Erik Daniel i Marcin Flis Źródło: Newspix.pl / Karol Słomka / 400mm.pl
Mecz Stali Mielec z Zagłębiem Lubin nie był uznawany za hit 11. kolejki Ekstraklasy, ale i tak dostarczył kibicom sporo emocji. Obejrzeliśmy w nim sporo podnoszących ciśnienie akcji, sześć goli, a ostatecznie zatriumfowali gospodarze. Spotkanie było zwariowane zwłaszcza dla Krystiana Getingera.

Starcie Stali Mielec z Zagłębiem Lubin było przedostatnim spotkaniem w 11. kolejki Ekstraklasy. Po emocjonującym boju wygrali podopieczni Adama Majewskiego.

Zagłębie prowadziło po golu samobójczym

Doskonałą okazję do zdobycia bramki na 1:0 miał de Amo. Środkowy obrońca niespodziewanie pokazał się do gry na prawym skrzydle, ale w dość prostej sytuacji zwyczajnie skiksował. Później groźnie uderzał Sitek, lecz okazało się, że do trzech razy sztuka. Hładuna pokonał ten, który w tym sezonie jest w doskonałej formie – bramkę zdobył Mak, już czwartą w trwających rozgrywkach. I to głową, mimo że nie mierzy nawet 180 centymetrów, a teoretycznie pilnowali go wyżsi rywale.

Mielczanie cieszyli się z tego prowadzenia krótko, choć mało na to wskazywało. W 21. minucie dobrą akcję rozegrali Zajić i Daniel. Pierwszy wziął na plecy obrońcę i odegrał futbolówkę do kolegi. Skrzydłowy z kolei oddał fantastyczny strzał w „okienko”, wobec którego Strączek był bez szans. Kolejnych doskonałych szans dla obu zespołów nie brakowało – najpierw w poprzeczkę trafił Mak, a potem Szysz nawet nie trafił w bramkę w sytuacji sam na sam.

Pod koniec pierwszej połowy Zagłębie wyszło na prowadzenie, a kluczową rolę odegrał… Getinger. Jeden z Miedziowych chciał przeciąć dośrodkowanie z prawego skrzydła, aczkolwiek interweniował tak niefortunnie, że pokonał własnego bramkarza.

Efektowny comeback Stali, Getinger zrehabilitowany

Zaledwie pięć minut drugiej połowy wystarczyło Stali, aby otrzymać od losu doskonałą okazję na wyrównanie. Sitek wpadł wtedy w pole karne, po czym został powalony na murawę przez Porębę. Rzut karny w pełni należał się gospodarzom, a na gola zamienił go Tomasiewicz. Zespół Adama Majewskiego nie odpuszczał i mniej więcej po godzinie gry wyszedł na prowadzenie. Za wcześniejszego samobója zrehabilitował się Getinger. Obrońca posłał idealne dośrodkowanie do Maka, a ten pokonał Hładuna.

Mało tego, mniej więcej na kwadrans przed końcem spotkania Getinger popisał się kolejną asystą. Tym razem z rzutu rożnego, wprost na głowę Flisa, który zupełnie zaskoczył Miedziowych. Z kolei w 81. minucie Pantić ostro sfaulował Piaseckiego we własnej szesnastce. Sam poszkodowany podszedł do piłki, uderzył w środek bramki i... Rozczarował fanów, ponieważ golkiper Miedziowych obronił jego strzał. Pantić był wyraźnie sfrustrowany i mimo ogromnego doświadczenia dał się ponieść nerwom, w związku z czym obejrzał czerwoną kartkę. Więcej goli już nie padło, Stal wygrała 4:2.

twitterCzytaj też:
Gwiazda walczy o wielkie pieniądze. O której i gdzie obejrzeć mecz Jagiellonii z Radomiakiem?

Źródło: WPROST.pl