Kuriozalny gol zmienił wszystko. Legia wyrwała zwycięstwo w meczu z Lechią

Kuriozalny gol zmienił wszystko. Legia wyrwała zwycięstwo w meczu z Lechią

Josue i Ilkay Durmus
Josue i Ilkay Durmus Źródło: PAP / Leszek Szymański
Legia Warszawa wyrwała zwycięstwo w ostatnich minutach spotkania z Lechią Gdańsk. Mecz początkowo nie układał się po myśli Wojskowych, ale dzięki konsekwencji i sprzyjającej im Fortunie zdołali zdobyć trzy punkty. Wszystko zmieniła kuriozalna bramka samobójcza Dusana Kuciaka.

Legia Warszawa w sezonie 2022/23 jeszcze ani razu nie przegrała na własnym stadionie. Cel minimum zatem spełniła, ale nie ma się co oszukiwać. Nikt przy Łazienkowskiej nie będzie zadowolony z remisu. Sytuacja Biało-Zielonych w tabeli też jest na tyle niekomfortowa, że dziś raczej stracili dwa punkty, niż zyskali jeden.

Pierwsza połowa meczu Legia Warszawa – Lechia Gdańsk nie zachwyciła

Jak przystało na drużynę gospodarzy, to podopieczni Kosty Runjaica mieli więcej inicjatywy od samego początku spotkania. Był nawet taki moment, kiedy ich przeciwnicy mieli problem, aby (będąc przy piłce) wydostać się z własnej połowy. Po kwadransie zaś bliski zdobycia bramki był Kapustka. Pomocnik zdecydował się na uderzenie zza „szesnastki”, lecz trafił jedynie w spojenie bramki Dusana Kuciaka.

W dalszej części pierwszej połowy Legia stwarzała sobie kolejne sytuacje, ale brakowało w niej postawienia wisienki na torcie. Natomiast aż ponad pół godziny trzeba było czekać na to, by zespół Marcina Kaczmarka zaczął odważniej poczynać sobie w ataku. Tobiasz musiał wykazać się refleksem na przykład w momencie, gdy zza pola karnego uderzał Stec. Niestety do przerwy wynik spotkania się nie zmienił.

Niespodzianka od Łukasza Zwolińskiego, kuriozalny samobój Dusana Kuciaka

Kilkanaście minut po wznowieniu gry niespodziewanie to Biało-Zieloni wyszli na prowadzenie. Autorem bramki był Zwoliński, który wykorzystał chaos zaistniały w polu karnym warszawian i fakt, że obrońcy zupełnie o nim zapomnieli. Asystę natomiast zaliczył Kałuziński, dogrywając wzdłuż „szesnastki”. Niedługo potem Tobiasz musiał ratować drużynę po uderzeniu Durmusa.

Niedługo potem Wojskowi przebudzili się i przeprowadzili dwie groźne akcje. Kuciak najpierw obronił strzał z ostrego kąta, a potem zatrzymał rakietę odpaloną przez Slisza. Nie dał rady jednak zrobić niczego, kiedy szczęścia spróbował Kapustka. Pomocnik Legii uderzył w poprzeczkę, aczkolwiek miał mnóstwo szczęścia. Futbolówka bowiem odbiła się jeszcze od pleców golkipera Lechii i wpadła do siatki.

twitter

Yuri Ribeiro bohaterem Legii Warszawa

Na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem gospodarze podwyższyli wynik. Mladenović dograł idealnie do Kramera i jego uderzenie Kuciak jeszcze zdołał wybronić. Żaden z gdańszczan nie kłopotał się kryciem Ribeiro i to właśnie on zdobył bramkę na 2:1 po nabiegnięciu z głębi pola. Tym samym ustalił wynik spotkania.

Czytaj też:
Marcin Żewłakow dla „Wprost”: Przydałoby się Lechowi trochę więcej stabilności i równowagi
Czytaj też:
Brutalny faul na Nicoli Zalewskim. Mogło dojść do tragedii

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także