Dariusz Dziekanowski dla „Wprost”: Jaką wizję ma Michniewicz? Nie rozumiem jej i nie mogę pozytywnie ocenić

Dariusz Dziekanowski dla „Wprost”: Jaką wizję ma Michniewicz? Nie rozumiem jej i nie mogę pozytywnie ocenić

Grzegorz Krychowiak i Jan Bednarek
Grzegorz Krychowiak i Jan Bednarek Źródło: PAP / Leszek Szymański
– Mecz z Holandią przegraliśmy jeszcze zanim nasza drużyna wybiegła na boisko, przegraliśmy go w szatni. W głowach piłkarzy. Przygotowanie mentalne drużyny do tego meczu było katastrofą i niech sobie Czesław Michniewicz sam odpowie, dlaczego tak się stało – mówi Dariusz Dziekanowski, były reprezentant Polski, ekspert Polsatu Sport.

Dariusz Tuzimek, „Wprost”: Czytam opinie po meczach reprezentacji Polski w Lidze Narodów i przyznam, że mnie osobiście trochę to dziwi, że my tak asekuracyjnie mówimy o chęci, aby nasza kadra na mundialu w Katarze coś konkretnego ugrała. Przecież ona ma tak duży potencjał…

Dariusz Dziekanowski: Mnie też to dziwi. To szukanie sobie alibi w razie słabego występu kadry na mundialu. Zupełnie nie kupuję tych opowieści szerzonych po meczu z Holendrami, że z takimi rywalami jak oni i Belgia my nie jesteśmy w stanie nawet powalczyć, bo to są zespoły z zupełnie innej półki. Przyznam, że nie mogę na poważnie brać takich deklaracji, to mnie wręcz rozśmiesza.

Mamy w składzie być może najlepszego obecnie napastnika świata, który gra w wielkiej Barcelonie, mamy dwóch piłkarzy takiej potęgi jak Juventus Turyn, mamy Piotra Zielińskiego, który w barwach Napoli sieje postrach w Lidze Mistrzów, mamy Sebastiana Szymańskiego, który zbiera świetne recenzje w Feyenoordzie Rotterdam, mamy kilku piłkarzy z Premier Ligue, wielu z Serie A i my na końcu słyszymy, że od selekcjonera wyjaśnienie, że Holendrzy i Belgowie, to są zespoły z innej półki? Brzmi to, jakby to był dla nas jakiś taki kosmos nieosiągalny. Banialuki i szukanie usprawiedliwienia...

Czy ktoś sobie wyobraża, że Lewandowski podchodzi na treningu FC Barcelony do Memphisa Depaya i mówi mu: „No stary, daliście nam w Warszawie łupnia. Nawet nie zipnęliśmy, ale to w sumie normalne, bo wy jesteście piłkarzami z innej półki. Dla nas to nieosiągalny poziom” (śmiech). Albo gdyby Zieliński podszedł do Frenkiego de Jonga i powiedział mu: „Nie mam z tobą szans, ty jesteś piłkarzem z kosmosu”. Jakby to usłyszał trener Napoli Luciano Spelletti, to by chyba zawału dostał! Przecież to jakaś aberracja. Mamy piłkarzy z tej samej półki, tylko trener nie umiał na boisku uwolnić potencjału naszej kadry.

Czytaj też:
Ekspert zachwyca się jednym z reprezentantów Polski. Na nim możemy budować naszą przyszłość

Z Holendrami fatalnie weszliśmy w mecz. Bojaźliwie, pełni obaw i lęków.

Ten mecz przegraliśmy jeszcze zanim drużyna wybiegła na boisko, przegraliśmy go w szatni. W głowach piłkarzy. Nie wiem, czym ich tam straszono, ale wyszli kompletnie bez wiary w to, że są w stanie nawiązać walkę. Przygotowanie mentalne do tego meczu było katastrofą i niech sobie Czesław Michniewicz sam odpowie, dlaczego tak się stało.

To selekcjoner jest odpowiedzialny za to, żeby odpowiednio zestawić drużynę, żeby ją dobrze przygotować do zadania pod względem fizycznym i psychicznym. No i żeby ten zespół był głodny sukcesu. Ja tego wszystkiego nie widziałem. Ani w meczu z Holandią, ani z Walią. W tym drugim spotkaniu wygraliśmy 1:0, aczkolwiek najlepszy w drużynie był przecież bramkarz Wojciech Szczęsny, więc to też pokazuje, że mogło się to spotkanie skończyć dla nas bardzo przykro.

Mamy dobrych piłkarzy, ale nadal nie mamy drużyny. Ja nie pamiętam, żebyśmy za czasów Adama Nawałki wychodzili z takim lękiem na przykład na Niemców, jak teraz w meczach z Holandią i Belgią u siebie. Jeśli mamy 5-6 zawodników klasy światowej, to już jest pół drużyny. A to drugie pół musi pokazać – poprzez determinację i wolę walki – że oni się cieszą, że mogą być partnerami takich piłkarzy jak Lewandowski, Zieliński czy Szczęsny. Powinni być nakręceni perspektywą tego, że jak wrócą do klubu, to będą mogli powiedzieć kolegom na treningu: „A my z to z Robertem Holandię ograliśmy”. Zamiast tego jest narracja: „to są drużyny dla nas nieosiągalne”. To błąd. Błąd w nastawieniu mentalnym, który jeszcze będzie się nam długo odbijał czkawką.

A pana nie przekonują argumenty, że i ma – oprócz paru atutów – dużo deficytów i braków? Że jako drużyna mamy swoje limity?

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także