Mirosław Tłokiński dla „Wprost”: Nie wiem czy środowisko jest gotowe na Petkovicia

Mirosław Tłokiński dla „Wprost”: Nie wiem czy środowisko jest gotowe na Petkovicia

Vladimir Petković
Vladimir Petković Źródło: Newspix.pl / FOT. ICON SPORT
Jeśli zatrudnimy trenera z zagranicy, to niech cały polski futbol z tego skorzysta. My potrzebujemy kogoś zaangażowanego w projekt reprezentacji Polski, bo wszyscy ją kochamy. Potrzebujemy kogoś, kto tej drużynie odda serce, a nie będzie przyjeżdżał tu za karę – mówi Mirosław Tłokiński, były piłkarz Widzewa Łódź.

Dariusz Tuzimek, „Wprost”: Czy były trener Szwajcarii – Vladimir Petković, to może być dobry selekcjoner dla reprezentacji Polski?

Mirosław Tłokiński – były piłkarz Widzewa Łódź i dwukrotny reprezentant Polski: Od 26-ciu lat przyglądam się z bliska, jak jest zorganizowany futbol w Szwajcarii. Ponad ćwierć wieku spędzone w tym kraju to dużo, więc znam to zagadnienie bardzo dobrze. Vladimir Petković prowadził reprezentację Helwetów przez 7 lat (2014-21) i moja opinia o nim jako selekcjonerze jest jak najlepsza.

To świetny trener i człowiek z klasą, ale w odniesieniu do tego, czy ten szkoleniowiec pasuje do reprezentacji Polski musiałbym użyć zdania z klaska: jestem za, a nawet przeciw!

O! To zaskakująca opinia, proszę ją rozwinąć, bo nie jestem pewien czy pana dobrze rozumiem. Chce pan powiedzieć, że to dobry trener, ale polskie środowisko i PZPN nie są na kogoś, tego formatu, przygotowane?

Dokładnie tak. Petković odniósł sukces z reprezentacją Szwajcarii, ale nie mam pewności czy byłby w stanie to powtórzyć w polskich warunkach. I to nie z jego winy, tylko środowiska, w jakim przyszłoby mu pracować. To bardzo inteligentny człowiek, trener nowoczesny, z szerokimi horyzontami, który przypomina mi nieco Arsene’a Wengera.

Co prawda Bośniaka nie znam osobiście tak dobrze, jak Wengera, ale widzę, że to podobny styl bycia, styl pracy, podobna klasa i kultura osobista. Petković to na pewno duże doświadczenie i wiedza trenerska, merytorycznie jest świetnie przygotowany.

To, jakie ma pan obiekcje?

Przede wszystkim Petković nie zna polskiego futbolu. Oczywiście mógłby go szybko poznać, bo to człowiek z otwartą głową, ale chyba tylko poprzez dwóch polskich asystentów, jacy musieliby być dokooptowani do jego sztabu. A na razie nie wiemy, czy taka konstrukcja sztabu jest w ogóle możliwa i jakie mogłyby być nazwiska jego ewentualnych asystentów. Bo to jednak ważne dla powodzenia całego projektu.

Ja przede wszystkim mam najwięcej wątpliwości co do słabości środowiska, w jakim nowy selekcjoner z zagranicy musiałby funkcjonować. To dotyczy tzw. działaczy, ale też trenerów, piłkarzy, a nawet dziennikarzy, z których wielu nie zna się na piłce, ale mocno narzucają swoją opinię i swoje oceny. Nie wiem, czy trener z zagranicy będzie w stanie się w tym specyficznym środowisku odnaleźć. Tu widzę słaby punkt tej całej – póki co jedynie teoretycznej – konstrukcji. Wydaje mi się, że mogłoby dojść do różnych nieporozumień, bo obie strony kontraktu pewnie inaczej sobie wyobrażają zasady współpracy.

Tłokiński: Czy aby na pewno polskim selekcjonerom nikt nie wtrącał się w pracę?

Chodzi panu o niezależność, o danie trenerowi wolnej ręki?

Wszystko zaczyna się od zaufania. Zagraniczny trener z renomą i pozycją Petkovicia, nie pozwoli sobie wchodzić na głowę i wtrącać się do zagadnień, jakie są domeną selekcjonera. Bośniak dostał w Szwajcarii całkowitą niezależność, władzę i swobodę działania. Moim zdaniem także w Polsce nie zgodzi się na inne warunki.

Czy na pewno polskim selekcjonerom nikt nie wtrącał się w ich pracę? Mam tu spore wątpliwości. U nas Petković trafiłby na grunt „bagnisty”, spotka działaczy, którzy nie potrafią myśleć w kategoriach projektów długoterminowych, bo dla nich liczy się tylko to, co tu i teraz. W Szwajcarii od początku wiedział, że jego praca jest właśnie długoterminowa i w takiej perspektywie będzie rozliczana. Czy dostałby taki komfort w naszej federacji? Wątpię.

A jak sobie Petković radził z mediami? Pytam, bo ostatni selekcjonerzy reprezentacji Polski mieli w tym aspekcie spore deficyty.

To osobowość otwarta, ale jedynie na tych, z którymi współpracuje. Do dziennikarzy ma pewną rezerwę, dystans. W relacjach z mediami w Szwajcarii nie był otwarty, a trzeba zauważyć, że tamtejsze media są zupełnie inne niż te polskie. Tam jest wyższa kultura dialogu, u nas byłoby Petkoviciowi jeszcze trudniej, bo nasi dziennikarze są na pewno bardziej agresywni.

To są jednak dwa różne światy. Więc pod tym względem Petković na pewno miałby w Polsce trudniej. To nie jest trener, który puszcza tzw. przecieki do zaprzyjaźnionych mediów, który szuka sympatii i stara się zakumplować z dziennikarzami, on nie bawi się w te wszystkie gierki. Jest człowiekiem, który się nie rozprasza, który koncentruje się na osiągnięciu założonego celu.

Czy Petković poradzi sobie z reprezentantami Polski?

A czy Petković był autorytetem dla piłkarzy kadry Szwajcarii? Pytam, bo nasi reprezentanci to silne charaktery, z ciągotkami do rządzenia selekcjonerem. W ostatnich latach w kadrze trwa ciągłe przeciąganie liny między zawodnikami a trenerem, więc kwestia szacunku do szkoleniowca wydaje mi się bardzo istotna.

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także