Dla przybywających od kilku dni w Austrii podopiecznych Smudy mecz z Łotwą jest pierwszym oficjalnym sprawdzianem formy przed mistrzostwami Europy. Skład biało-czerwonych będzie jednak daleki od optymalnego. Zabraknie Jakuba Błaszczykowskiego, Roberta Lewandowskiego, Łukasza Piszczka, Wojciecha Szczęsnego, Dariusza Dudki, Kamila Glika, Damiena Perquisa, Ludovica Obraniaka i Macieja Rybusa.
Wspomniani zawodnicy dopiero teraz zakończyli krótkie urlopy po ligowym sezonie (Perquis leczył kontuzję łokcia) i cały czas dojeżdżają do Lienz, gdzie trenuje kadra. We wtorek usiądą na trybunach stadionu w Klagenfurcie. W tej sytuacji szansę dostaną dublerzy. Dla jednych będzie to możliwość poprawienia swojej pozycji w "notesie" selekcjonera, a dla innych - z mniejszym doświadczeniem - okazja do załapania się do 23-osobowej kadry. Na razie w szerokim składzie na Euro 2012 jest o trzech zawodników więcej. Kogoś trzeba więc skreślić (decyzja zapadnie w niedzielę). - Teraz nawet nie chcę o tym myśleć, ponieważ będzie mi bardzo szkoda piłkarzy, którzy się z nami pożegnają - przyznał Smuda.
W drużynie Łotwy może zagrać Artiom Rudniew, który w barwach Lecha Poznań w minionym sezonie został królem strzelców T-Mobile Ekstraklasy. Kilkanaście dni temu związał się z Hamburgerem SV. Selekcjoner nie obawia się jednak gwiazdy rywali. - Wiemy, jak zatrzymać Rudniewa. Pokazały to też czołowe kluby naszej ekstraklasy, przeciwko którym nie zdobywał bramek. Większość goli strzelał słabszym drużynom - stwierdził Smuda.
Polska i Łotwa zagrają ze sobą po raz trzynasty, a bilans meczów jest zdecydowanie korzystny dla biało-czerwonych. Do tej pory zanotowali osiem wygranych, dwa remisy i dwie porażki (bramki 34-15).
ja, PAP
