Fatalny błąd Kamila Grabary w Lidze Mistrzów. To wideo nie pozostawia wątpliwości

Fatalny błąd Kamila Grabary w Lidze Mistrzów. To wideo nie pozostawia wątpliwości

Dodano:   /  Zmieniono: 
Kamil Grabara
Kamil Grabara Źródło: Newspix.pl / sipausa/Andrew Surma
Kamil Grabara popełnił fatalny błąd w Lidze Mistrzów. W efekcie Manchester City bardzo szybko rozstrzygnął kwestię awansu w tym dwumeczu.

W pierwszym (wyjazdowym) spotkaniu Manchester City z łatwością pokonał FC Kopenhagę 3:1, w związku z czym Pep Guardiola w starciu rewanżowym mógł wystawić część rezerwowych. Szansę od pierwszej minuty dostali więc tacy zawodnicy jak Rico Lewis, Mateo Kovacić, Matheus Nunes czy Oscar Bobb. Z etatowych starterów zobaczyliśmy natomiast nienasyconego Erlinga Haalanda. Niestety w tym razem przeciwnikom pomógł też Kamil Grabara.

Gigantyczny błąd Kamila Grabary

To jednak nie Norweg, lecz Szwajcar otworzył wynik już po 5. minutach gry. Gościom ewidentnie zabrakło koncentracji przy pierwszy rzucie rożnym dla Obywateli. Dośrodkowanie z rzutu rożnego wykonał Alvarez prosto do Akanjiego, bo to właśnie on wpisał się na listę strzelców. Środkowy obrońca ustawił się przed Ankersenem i nie dał szans Grabarze z kilku metrów.

Niestety trzy minuty później reprezentant Polski popełnił ogromny błąd. Ten, który wcześniej dogrywał z „kornera”, tym razem sam wpisał się na listę strzelców. Mimo że Argentyńczyk uderzył z ostrego kąta i strzelił prosto w naszego rodaka, piłka i tak znalazła się w siatce. Stało się tak, ponieważ futbolówka przełamała mu ręce, gdy Grabara próbował ją złapać.

twitter

Erling Haaland rozwiał marzenia FC Kopenhagi

Dwa szybko strzelone gole sprawiły, że czujność The Citizens została nieco uśpiona, a dowód na to dostaliśmy mniej więcej po dwóch kwadransach. Niecelne podanie do Haalanda zaowocowało bowiem kontrą, którą Elyounoussi rozprowadził i wykończył. Napastnikowi pomógł jeszcze Oskarsson, błyskotliwie podając koledze piętą. To zaskoczyło defensorów gospodarzy, nie zdążyli bowiem zatrzymać ani jednego, ani drugiego rywala.

Po tym trafieniu goście ewidentnie się rozochocili, co nie podobało się Guardioli, aczkolwiek tuż przed przerwą wynik podwyższył Haaland. Norweg dostał doskonałe podanie od Rodriego, z łatwością opanował piłkę, zszedł do środka na lewą nogę i płaskim uderzeniem pokonał zasłoniętego Grabarę. Chwilę później pierwsza połowa dobiegła końca.

Byle do końca

W drugiej części spotkania tempo ewidentnie spadło, ale trudno się temu dziwić, skoro City prowadziło w dwumeczu aż 6:2. Angielska drużyna nie musiała więc wrzucać wyższego biegu, ponieważ wynik był dla niej zadowalający i nawet sam trener przeprowadzał takie zmiany, by dać odpocząć ważnym piłkarzom jak Dias czy Rodri. Z drugiej strony Kopenhaga nie miała szans, by nadrobić straty.

Od czasu do czasu jedni i drudzy pojawiali się pod bramką przeciwników, aczkolwiek w akcjach brakowało przekonania. Częste przerwy w grze również niekorzystnie wpływały na płynność gry. W ostatnich minutach goście zdecydowali się na ostatnie zrywy zakończone bardzo słabym uderzeniem Ankersena oraz nieudaną przewrotką jednego z jego kolegów. City odpowiedziało strzałem Lewisa w poprzeczkę. Niedługo potem arbiter gwizdnął po raz ostatni, przypieczętowując awans Manchesteru City do ćwierćfinału Champions League.

Manchester City 3:1 FC Kopenhaga
Gole: Akanji 5’, Alvarez 9’, Haaland 45+3' – Elyounoussi 29'

Wyjściowy skład City: Ederson – Lewis, Akanji, Ruben Dias, Gvardiol – Rodri, Kovacić – Nunes, Alvares, Bobb – Haaland
Wyjściowy skład Kopenhagi: Grabara – Ankersen, Jelert, Vavro, McKenna, Diks – Froholdt Oskarsson, Clem – Achouri, Elyounoussi

Statystyki meczu Manchester City – FC KopenhagaCzytaj też:
Polski bramkarz doceniony. Tak wypowiada się o nim Erling Haaland
Czytaj też:
Euforia w Monachium. Bayern zdemolował Lazio!

Opracował:
Źródło: WPROST.pl