Kopciuszek futbolu XXI wieku. Każdy fan pamięta ten zespół

Kopciuszek futbolu XXI wieku. Każdy fan pamięta ten zespół

Piłkarska reprezentacja Grecji
Piłkarska reprezentacja Grecji Źródło: Newspix.pl / Imago
W 2004 roku Grecy organizowali igrzyska olimpijskie. Tuż przed nimi mieli ogromny powód do radości. Ich piłkarska reprezentacja została sensacyjnym mistrzem Europy.

W wakacje 2004 Polska bawiła się w rytm wydanego rok wcześniej singla grupy O-Zone „Dragostea din tei”. Piłkarskiej reprezentacji zabrakło na mistrzostwach Europy, więc oczy wszystkich kibiców skupiły się wyłącznie na igrzyskach olimpijskich. Zanim Ateny pokryły się sportowcami wielu dyscyplin, przeżyły szał radości spowodowany niezwykłą wygraną kadry Grecji w piłkarskich mistrzostwach Europy.

Grecja dała znak piłkarskiej Europie

Pomimo (teoretycznie) łatwej grupy Biało-Czerwoni nie przeszli eliminacji Euro 2004, ulegając Szwecji i Łotwie. Prowadzeni od 2001 roku przez niemieckiego trenera Otto Rehhagela Grecy znaleźli się w trzecim koszyku kwalifikacji. Trafili do grupy z Hiszpanią, Ukrainą, Armenią i Irlandią Północną. Dwa pierwsze wymienione kraje były uznawane za faworytów do zajęcia pierwszych miejsc. Grecy już wtedy sprawili jednak sporą sensację.

Przeszli przez eliminacje w bardzo dobrym stylu, notując bilans sześciu zwycięstw i dwóch porażek. O punkt wyprzedzili Hiszpanów, których tym samym skazali na walkę o Euro poprzez baraże. Choć Błękitno-Biali pokazali poziom, to nikt nie przewidywał tego, co stało się w czerwcu i lipcu 2004 roku. Kurs u bukmacherów na sukces kadry wynosił 100:1.

Brzydki styl, szczęśliwe wyniki

Grecy trafili do bardzo silnej grupy A. Czekała ich walka z gospodarzami turnieju, Portugalczykami, a także znajomym z eliminacji, Hiszpanami. Kwartet dopełniali Rosjanie z drugim występem na Euro po uzyskaniu niepodległości. Ekipa Rehhagela wraz z Portugalią otwierała turniej. Inauguracyjny mecz zakończył się sporą niespodzianką, gdyż Grecy pokonali organizatora imprezy 2:1 po bramkach Karangunisa i Basinasa. Wtedy jeszcze nikt nie spodziewał się, że oba zespoły raz jeszcze zmierzą się ze sobą na tym turnieju.

twitter

Po świetnym otwarciu przyszedł remis z Hiszpanią. Rywale mogli pokusić się o trzy punkty, ale Grecja prezentowała dobrą obronę. Jak pokazał czas styl gry polegający na szukaniu pojedynczych akcji i dyscyplinie w defensywie kosztem „wyglądu dla oka” zdał egzamin. Gol Charisteasa dał remis. Nieoczekiwanie Grecy przegrali w ostatnim meczu z Rosją 1:2, co sprawiło, że w tabeli zarówno oni jak i Hiszpanie mieli cztery punkty. Lepszy bilans premiował jednak bohaterów tekstu. Z drugiego miejsca trafili do ćwierćfinału.

Futbol na nie, wyniki na tak

Układ turnieju sprawił, że Grecy trafili na zwycięzców grupy B, Francuzów. Obrońcy tytułu z 2000 roku byli faworytem starcia, przechodząc przez pierwszą fazę bez potknięcia. W starciu 1/4 finału kibice zobaczyli po raz kolejny coś, co stało się swoistą reklamówką tamtej kadry Rehhagela – nudny futbol skupiony na mocnej defensywie i szukaniu pojedynczej akcji. Choć Trójkolorowi posiadali większą inicjatywę, to jedyna bramka w meczu została zapisana na konto rywali. W 65. minucie do siatki trafił Charisteas i dzięki zwycięstwu 1:0 jego zespół awansował do najlepszej czwórki turnieju.

Już sam awans do półfinału był dla Greków wielkim sukcesem. Apetyt na finał potęgował fakt, że w kolejnym meczu czekał ich bój z Czechami. Południowi sąsiedzi Polaków notowali świetny turniej. Z kompletem punktów wyszli z grupy z Holandią, Niemcami i Łotwą, a później rozgromili Duńczyków 3:0. W starciu z rewelacją Euro dali się jednak wciągnąć w grę przeciwnika.

Trudno powiedzieć, by mecz mógł się podobać. Przez regulaminowe 90 minut nie padła ani jedna bramka. Nie pomógł nawet Milan Baros, który ostatecznie zakończył turniej z nagrodą dla króla strzelców. Grecy ponownie zadali jeden, lecz bardzo mocny cios. W 106. minucie Trainanos Delas głową z rzutu rożnego wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie. W tamtym czasie obowiązywała zasada „srebrnego gola”. Drużyna, która straciła bramkę w pierwszej części dogrywki miała czas do jej końca na wyrównanie. W przeciwnym wypadku sędzia kończył mecz. Tak też się stało w przypadku Czechów. Arbiter zakończył po chwili spotkanie. Grecy rzucili się na siebie, świętując wielki sukces.

Sukces kopciuszka Euro 2004

Największy underdog od czasów Duńczyków w 1992 roku zawitał do finału mistrzostw Europy. Zespół, który zanudzał swoją grą w finale spotkał się po raz drugi z Portugalią. Gospodarze nie mieli łatwej drogi do finału, ale w przeciwieństwie do Greków nie potrzebowali dogrywki do awansu. Pokonali Holendrów 2:1, a jedną z bramek zdobył nastoletni wówczas Cristiano Ronaldo.

To ekipie Luisa Felipe Scolariego było widać więcej polotu, ale to jednak Grecy byli minimalnie skuteczniejszy. Minimalnie, bowiem maszyna Rechnagela znów działała tak jak powinna. Zespół Niemca po raz kolejny wykorzystał stały fragment gry. W 57. minucie najwyższej do piłki wyskoczył Charisteas i sprawił, że grecka część widowni na Estadio da Luz eksplodowała z radości. Zawodnicy niemieckiego szkoleniowca mieli upragniony wynik. Pozostało im go tylko utrzymać.

Portugalczycy napędzeni swoimi kibicami nie mieli wiele do stracenia. Grecy nie byli ekipą, która rzucała się na kolejną bramkę. Ekipa z Półwyspu Apenińskiego napierała na bramkę Andoniosa Nikopolidisa. Doświadczony zawodnik mocno, lecz skutecznie strzegł zespół przed stratą gola. Ostatnie kilkanaście minut finału przypominało napieranie na oblężoną twierdzę. Świetną szansę miał Luis Figo, ale piłka minimalnie minęła grecki słupek. Po kilku minutach doliczonego czasu gry Markus Merk zakończył spotkanie. Ronaldo wraz z kolegami płakał z rozpaczy. Z kolei ich rywale świętowali coś, o czym kilka tygodni wcześniej raczej nie myśleli.

Grecja z nostalgią za dawnym sukcesem

Grecja zapisała się w historii piłki nożnej jako niezwykle skuteczna ekipa. Mówi się, że atak przynosi zespołom kibiców, a defensywa tytuły. W przypadku ekipy Rehhagela powiedzenie zdało egzamin. Kopciuszek futbolu zaskoczył każdego eksperta. Do dziś wspomina się ten wyczyn na równi z między innymi mistrzostwem Anglii Leicester City.

Dziś Błękitno-Biali to cień dawnej ekipy. Od czasu występu na Euro 2012 (który jako kibice polskiej kadry dobrze pamiętamy) nie potrafią zakwalifikować się na mistrzostwa Europy. Nie zmienia tego nawet poszerzenie imprezy. W ostatnich latach mówiło się za to więcej o wpadkach kadry, która traciła punkty m.in. z kadrą Wysp Owczych. Wówczas trenerem kadry był Claudio Ranieri, architekt sukcesu Leicester. Po 20 latach od sukcesu z Lizbony Grecy wciąż żyją tamtym okresem. W sumie nie tylko oni, bo historia zespołu Otto Rehhagela to klasyczny przykład piłkarskiego romantyzmu cenionego przez fanów futbolu na całym świecie.

Czytaj też:
Uratowali umierającego kolegę, dotarli do najlepszej czwórki. Wspaniała podróż Duńczyków
Czytaj też:
Przed laty sprawili niespodziankę, ostatnio przegrali z Polakami. Walia ma co wspominać