Koniec marzeń Pogoni Szczecin o podboju Ligi Konferencji. Portowcy zapłacili za proste błędy

Koniec marzeń Pogoni Szczecin o podboju Ligi Konferencji. Portowcy zapłacili za proste błędy

Luis Mata
Luis Mata Źródło: Newspix.pl / FOT. KRZYSZTOF CICHOMSKI
Pomimo remisu 1:1 w pierwszym starciu Pogoni Szczecin z Broendby IF, to Duńczycy byli faworytami tego dwumeczu. Podbudowani drugą połową poprzedniego spotkania Portowcy liczyli, że mogą sprawić niespodziankę wyżej notowanemu rywalowi. Niestety, nie udało się i szczecinianie odpadli z europejskich pucharów.

W pierwszym meczu II. rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy piłkarze Pogoni Szczecin rozgrywając fenomenalną drugą połowę, uratowali cenny remis 1:1 z ekipą Broendby IF. Co prawda czwarty zespół minionej kampanii w lidze duńskiej był zdecydowanym faworytem tego dwumeczu, to sprawa awansu do 3. rundy eliminacji europejskich pucharów musiała rozegrać się w Kopenhadze.

Po fantastycznych 45. minutach pierwszym meczu z Duńczykami, piłkarze i kibice Portowców nabrali apetytów na sprawienie niespodzianki i awans do kolejnej rundy kwalifikacji. Zadanie to było bardzo trudne, bo Broendby IF wielokrotnie ogrywał zespoły z Polski, np. Lechię Gdańsk w drugiej rundzie kwalifikacji do Ligi Europy w 2019 roku, ale nie było nie do wykonania.

Liga Konferencji Europy. Proste błędy pogrążyły Pogoń Szczecin

Spotkanie rozpoczęło się o godz. 20:00 i tak samo jak w pierwszym meczu Duńczycy ruszyli do ataku od pierwszej minuty. Niestety rozgrywanie dalszych akcji swoim piłkarzom uniemożliwili kibice, przez których przerwano spotkanie na kilka minut. Dym z materiałów pirotechnicznych był tak gęsty, że utrudniał widoczność. Po wznowieniu gry pierwszą groźną akcję mieli piłkarze Pogoni Szczecin. Kamil Grosicki dośrodkował na głowę Zahovicia, który próbował przedłużyć zagranie do Jeana Carlosa, ale po drodze piłka odbiła się od obrońcy i trafiła w ręce bramkarza Broendby.

Niestety wraz z upływającymi minutami coraz częściej do głosu zaczęli dochodzić piłkarze duńskiej ekipy. Na nieszczęście Pogoni Szczecin w 15 minucie Benedikt Zech sfaulował Simona Hedlunda i sędzia wskazał na „wapno”. Sam poszkodowany pewnie wykorzystał jedenastkę i Portowcy tak jak w pierwszym meczu musieli gonić wynik. W 33. minucie Duńczycy podwyższyli wynik tego spotkania. Kiepskie zagranie Machado Maty wykorzystał Hedlund, który przedryblował obrońcę szczecińskiego zespołu i drugi raz umieścił piłkę w bramce Stipicy. W dalszej części meczu Portowcy próbowali dośrodkowań w pole karne Broendby, ale odbijali się od żółtej ściany stworzonej przez przeciwników. W doliczonym czasie gry Sebastian Kowalczyk celnie dośrodkował na głowę Zahovicia, ale ten z pięciu metrów trafił prosto w bramkarza. Do przerwy Pogoń Szczecin przegrywała 0:2 po błędach, których można było uniknąć.

W drugiej połowie Pogoń Szczecin ruszyła do odrabiania strat. Odmienić obraz gry miał Wahan Biczachczian, który zmienił Kamila Drygasa, ale z kolejnymi minutami kontrolę nad spotkaniem znów zaczęli przejmować piłkarze Broendby IF. W 51. minucie Mathias Kvistgaarden nieatakowany dostał prostopadłe podanie na wolne pole i na wślizgu pokonał Stipicę. Czwartą bramkę Duńczycy strzelili w 62 minucie, kiedy Marko Divkovic przerzucił piłkę nad sobą i piłkarzami Pogoni, po czym z bliskiej odległości posłał ją obok bramkarza. Pogoń cały czas próbowała atakować, ale była w tym spotkaniu bezradna. W końcówce gospodarze przestali forsować tempo i już nie padły żadne bramki. Końcowy wynik meczu to 4:0 dla gospodarzy.

Czytaj też:
Raków Częstochowa zameldował się w kolejnej rundzie el. Ligi Konferencji. To była formalność

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także