Wybitny mecz siatkarza PGE Skry Bełchatów. Spektakularny comeback w Pucharze CEV

Wybitny mecz siatkarza PGE Skry Bełchatów. Spektakularny comeback w Pucharze CEV

Aleksandar Atanasijević (z lewej) i PGE Skra Bełchatów
Aleksandar Atanasijević (z lewej) i PGE Skra BełchatówŹródło:Newspix.pl / Mariusz Palczynski / MPAimages.com
Po pierwszym meczu PGE Skry Bełchatów z VK CEZ Karlovarsko wydawało się, że Żółto-Czarni mogą mieć problemy z wywalczeniem awansu do kolejnej fazy Pucharu CEV. Będący w kryzysie zespół pokazał jednak dużą klasę, a bohaterem został Aleksandar Atanasijević.

Po niezbyt udanym spotkaniu wyjazdowym PGE Skra Bełchatów musiała odrabiać straty w dwumeczu z VK CEZ Karlovarsko. Stawką był awans do kolejnej rundy Pucharu CEV. Ten z perspektywy polskiej drużyny wcale nie był oczywistością, a jednak zdołała osiągnąć swój cel.

PGE Skra Bełchatów – VK CEZ Karlovarsko. Pogoń polskiej drużyny

Pierwszy set zaczął się dla polskiej drużyny dużo lepiej, niż można było się spodziewać. Aż pierwsze 10 punktów padło ich łupem, a wielki udział w wypracowaniu tej przewagi miał Mateusz Bieniek. Reprezentant Polski popisał się trzema asami serwisowymi i wraz z kolegami praktycznie rozstrzygnął losy tej partii. Takiej różnicy nie dało się roztrwonić, choć potem Czesi doszli do głosu. Ostatecznie bełchatowianie zwyciężyli do 18.

W drugiej części meczu gospodarze nie poszli za ciosem, bo też ich rywale im na to nie pozwolili. Newralgiczny okazał się moment, gdy było 14:14. Niestety wtedy James Weir popisał się dwoma asami i dał Karlovarsko trzy „oczka” prowadzenia. Pod koniec tej partii podopieczni trenera Gardiniego jeszcze podgonili wynik, w dużej mierze za sprawą dobrej dyspozycji Aleksandara Atanasijevicia. Dzięki zagrywce Skra wyszła nawet na prowadzenie 23:22, lecz potem Serb uderzył w siatkę. Po krótkiej grze na przewagi to polska drużyna wygrała 26:24 i wyszła na prowadzenie 2:0 w całej potyczce.

Wynik meczu PGE Skra Bełchatów – VK CEZ Karlovarsko. Aleksandar Atanasijević błyszczał

Mimo że na początku trzeciego seta Bieniek zepsuł serwis, jego błąd nadrobił Karol Kłos – w ataku i bloku. To pozwoliło bełchatowianom uzyskać małą zaliczkę. Potem znów skutecznością błyszczał Atanasijević, a w bloku Kooy. Serbski atakujący nie pozostawił jednak żadnych wątpliwości, że to jemu należy się miano gracza meczu. Po kolejnej serii świetnych zagrywek wypracował wynik 13:7 dla gospodarzy.

Podobnie jak w pierwszym secie, tak i tym razem bełchatowianie nie roztrwonili zaliczki, którą uzyskali. Do końca spotkania kontrolowali wszystko, co działo się na parkiecie. Ostatecznie wygrali do 15, w całym meczu zwyciężyli 3:0 i przeszli do półfinału Pucharu CEV.

Czytaj też:
Gwiazda siatkówki przedłużyła kontrakt. Ma grać niemal do czterdziestki
Czytaj też:
Reprezentantka Polski z poważną kontuzją. Nie zagra przez kilka miesięcy

Źródło: WPROST.pl