Nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z naprawdę ciekawym sezonem w PlusLidze.
Kampania 2025/26 pokazała, że choć na chwilę nie można było pozwolić sobie na rozluźnienie, bo mogło to skończyć się – ni mniej, ni więcej – poważnymi konsekwencjami. Do samego końca o swoje miejsce w fazie play-off musiały drżeć takie firmy, jak PGE GiEK Skra Bełchatów czy ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.
Poza nawias wypadł za to zespół Energii Trefla Gdańsk. Gdańszczanie długo wydawali się być bardzo blisko wejścia do najważniejszej części rozgrywek. Niestety, dla kibiców z Trójmiasta, skończyło się na lekkim rozczarowaniu.
PlusLiga: Faza play-off właśnie startuje! Tych siatkarzy warto podziwiać
Ostatecznie najlepszym zespołem fazy zasadniczej okazali się być siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie. Zespół trenera Michała Winiarskiego w 26 meczach wygrał aż 21 razy. Z czego aż trzynaście meczów rezultatem 3:0. Na podium stanęły również – wicelider PGE Projekt Warszawa (19 wygranych) oraz mistrz kraju – Bogdanka LUK Lublin (18 zwycięstw).
Z PlusLigą pożegnał się za to sensacyjnie klub z Częstochowy. Steam Hemarpol Politechnika przez wielu był wskazywany raczej do gry o coś zupełnie innego niż... czerwona strefa. Stało się jednak inaczej, a zespół mający w swoich szeregach rozgrywającego Luciano De Cecco, świetnego atakującego Patrika Indrę czy reprezentanta Polski Jakuba Nowaka, spadł z hukiem z elity. Częstochowianie zdołali wygrać tylko cztery(!) mecze w całym sezonie. Tak nie da się uratować miejsca w PlusLidze.
Faza play-off PlusLigi (do dwóch zwycięstw):
-
Aluron CMC Warta Zawiercie (1*) – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (8)
-
Asseco Resovia Rzeszów (4) – Indykpol AZS Olsztyn (5)
-
PGE Projekt Warszawa (2) – JSW Jastrzębski Węgiel (7)
-
Bogdanka LUK Lublin (3) – PGE GiEK Skra Bełchatów (6)
* miejsce w tabeli po fazie zasadniczej. Pierwsze spotkania rozgrywane są na terenie wyżej rozstawionych. Drugie spotkania u niżej notowanych i ew. decydujące, trzecie starcia, ponownie u zespołów, które zajęły lepsze miejsca w tabeli.
Pełen terminarz gier dostępny jest na oficjalnej stronie PlusLigi.
Poniżej przedstawiamy osiem postaci – którym warto przyjrzeć się, śledząc fazę play-off tego sezonu. Swojego reprezentanta otrzymał każdy z zespołów, który znalazł się w czołowej ósemce w Polsce.
Wilfredo Leon (Bogdanka LUK Lublin)
Trudno jest wyobrazić sobie zespół mistrzów Polski bez swojego asa. W fazie zasadniczej Wilfredo Leon zdobył 5 nagród MVP spotkań PlusLigi. Tradycyjnie można również chwalić reprezentanta Polski w kontekście pracy w polu serwisowym. A co najistotniejsze, Leon dodaje mnóstwo wartości sportowej, której nie można odnaleźć w poszczególnych statystykach. Bogdanka LUK ma w swoich szeregach największą gwiazdę PlusLigi – która w kolejnym sezonie również będzie grać dla Lublina.
Mortiz Karlitzek (Indykpol AZS Olsztyn)
Olsztynianie w trakcie fazy zasadniczej udowodnili, że mają apetyty na powrót do grania o najwyższe cele. Hala Urania po remoncie pęka w szwach, moda na siatkówkę w Olsztynie ma się dobrze, a Indykpol AZS ma swojego lidera. Jest nim właśnie niemiecki przyjmujący, który konsekwentnie udowadnia, jak dużą jest wartością – niezależnie od rywala po drugiej stronie siatki. Jeśli Indykpol AZS chce przejść co najmniej do najlepszej czwórki PlusLigi (czyli ograć w ćwierćfinale Asseco Resovię Rzeszów), dobra forma Karlitzka będzie niezbędna dla zespołu trenera Daniela Plińskiego.
Miguel Tavares Rodrigues (Aluron CMC Warta Zawiercie)
Jurajscy Rycerze w imponującym stylu zwyciężyli w fazie zasadniczej sezonu 2025/26. Zespół trenera Michała Winiarskiego wygląda solidnie, zwłaszcza od startu roku 2026. Nie ulega wątpliwości, że w meczach z innymi mocnymi w PlusLidze, kluczowe będą detale. W Zawierciu mają po swojej stronie magika rozegrania z Portugalii. Kiedy Miguel Tavares Rodrigues ma swój dobry dzień, potrafi nie tylko umiejętnie prowadzić grę drużyny, ale też dodawać swoje w wielu elementach – np. bardzo dobrej zagrywce. Portugalczyk może poprowadzić swój zespół nawet do upragnionego mistrzostwa Polski – pierwszego w dziejach klubu z Zawiercia.
Bartosz Bednorz (PGE Projekt Warszawa)
Przenosiny do stołecznego klubu dobrze podziałały na reprezentanta Polski. Bartosz Bednorz jest istotnym elementem układanki w zespole PGE Projektu. Warszawianie zaliczyli w trakcie sezonu trzęsienie ziemi w postaci zmiany trenera. „Benji” i jego koledzy pokazali jednak, że mając do dyspozycji pełny skład, zasłużenie zajęli drugie miejsce na mecie fazy zasadniczej. Bednorz w formie to ważna postać nie tylko w kontekście PGE Projektu, PlusLigi, ale też siatkarz powinien być na radarze trenera reprezentacji Polski Nikoli Grbicia.
Artur Szalpuk (Asseco Resovia Rzeszów)
Tak jak Bednorzowi dobrze zrobiły przenosiny do Warszawy, odchodząc z Asseco Resovii Rzeszów, w odwrotnym kierunku – również z korzyścią – powędrował Artur Szalpuk. Przyjmujący, który na pewno spełnił pokładane w nim nadzieje, co do powrotu na właściwą ścieżkę Resovii. Czy Szalpuk w formie wystarczy do walki o coś ekstra – np. finał PlusLigi – w stolicy Podkarpacia? Wydaje się, że Asseco Resovia pod batutą trenera Massimo Bottiego miewa mistrzowskie momenty. Szalpuk (aż 7 nagród MVP w fazie zasadniczej, najwięcej razem z Moritzem Karlitzkiem) i jego koledzy muszą jednak znaleźć sposób na stabilizację w kluczowych meczach. Jak różne oblicze może pokazać Asseco Resovia, najlepiej pokazał tegoroczny turniej finałowy o AL-KO Puchar Polski w Krakowie.
Kamil Rychlicki (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)
Można by się pewnie zastanawiać, w którym miejscu byłby zespół z Kędzierzyna-Koźla, gdyby ZAKSA wygrała wszystkie tie-breaki, w których wzięła udział. A warto zauważyć, że na 26 kolejek takich przypadków było aż 14. Z czego ZAKSA zwyciężyła tylko w pięciu... piątych setach. Nie można jednak przejść obojętnie wobec postawy Kamila Rychlickiego. Pierwszy sezon w PlusLidze włoskiego atakującego z polskimi korzeniami okazał się być strzałem w dziesiątkę. Aż 528 punktów i miano najlepiej punktującego w fazie zasadniczej – mówi samo za siebie. Zresztą, po Rychlickiego (choć to ciągle nieoficjalne wieści) nieprzypadkowo sięgnął Aluron CMC Warta, kontraktując gracza na nowy sezon. Ironia losu chciała, że ZAKSA w play-off zagra... właśnie z Jurajskimi Rycerzami. Ta para zapowiada się bardzo ciekawie.
Grzegorz Łomacz (PGE GiEK Skra Bełchatów)
Rozgrywający właśnie notuje swój 20 sezon w rozgrywkach PlusLigi. W 2024 roku Grzegorz Łomacz był na ustach całej Polski, dając kluczową zmianę w półfinale turnieju olimpijskiego, w którym Polacy ograli Amerykanów (3:2). Lata mijają, a siatkarz – choć jest poza reprezentacją – to nadal trzyma solidny poziom na ligowych parkietach. Od 2017 roku Łomacz gra w Bełchatowie, a obecny sezon siatkarze PGE GiEK Skry mają w kratkę. Choć zespół trenera Krzysztofa Stelmacha wszedł do play-off, to trudno przewidzieć, ile będą w stanie dać w rywalizacji z mistrzami Polski. Jedno jest jednak niemal pewne. Łomacz z pewnością kilka razy zaskoczy faworytów na boisku, przy okazji utrzymując swój równy, solidny poziom grania.
Maksymilian Granieczny (JSW Jastrzębski Węgiel)
Sygnały z obozu śląskiego klubu są w ostatnich tygodniach bardzo niepokojące. Niezależnie jednak, jak ta historia ostatecznie się skończy, oglądanie na boisku Maksymiliana Graniecznego, to duża przyjemność. Libero JSW Jastrzębskiego i reprezentacji Polski z roku na rok dojrzewa sportowo. A jastrzębska drużyna ma sporą pociechę z takiego zawodnika na boisku, który z uśmiechem robi swoje, konsekwentnie odpowiadając na „ciosy” nadchodzące z drugiej strony siatki. W przypadku ćwierćfinału PlusLigi JSW Jastrzębski zagra z PGE Projektem Warszawa. Będzie to zatem symboliczne starcie pokoleniowe – z jednej strony młody Granieczny – a z drugiej niezwykle doświadczony Damian Wojtaszek.Czytaj też:
Robert Lewandowski i koniec kariery w reprezentacji Polski. Wszystko jest jasne!Czytaj też:
Iga Świątek podjęła radykalną decyzję! To oficjalny koniec
