Dlatego polscy skoczkowie zawiedli. Tu tkwi problem w kadrach A i B

Dlatego polscy skoczkowie zawiedli. Tu tkwi problem w kadrach A i B

Klemens Murańka
Klemens Murańka Źródło: Newspix.pl / Krzysztof Porebski / PressFocus
Klemens Murańka, który niegdyś był wielkim talentem skomentował nieudany sezon w wykonaniu polskich skoczków. Wskazał, dlaczego tak to wyglądało oraz odniósł się do zarzutów Davida Jiroutka.

Ten sezon Pucharu Świata jest bardzo nieudany dla polskich skoczków. W tym sezonie pojawiały się jedynie przebłyski Aleksandra Zniszczoła, który po raz pierwszy w karierze stanął na podium oraz walczył w trzech finałowych seriach cyklu Raw Air.

Zaskakujące słowa Klemensa Murańki: Nie ufaliśmy sztabowi

Niestety pozostali, licząc kadrę A i B zawiedli. W drugiej drużynie nawet nie pomogła zmiana trenera na Davida Jiroutka, który przejął schedę po Macieju Maciusiaku. To, że w polskich skokach nie dzieje się najlepiej, może świadczyć fakt, iż w tym sezonie marginalną rolę odegrali juniorzy. W przeszłości mianem „następcy Adama Małysza” namaszczony był Klemens Murańka, który ma obecnie 30 lat i nie stanowi o sile polskiej kadry.

Trenował on w drużynie B, ale z przerwami. Skoczek wystąpił w Pucharze Świata w konkursach w Wiśle, Zakopanem i Sapporo, a zmagania w Pucharze Kontynentalnym zakończył w Zakopanem. Trener David Jiroutek pytany o tego zawodnika tłumaczył, że nie pokazywał pełni swoich możliwości przez problemy z wagą. Dziennikarze Interii porozmawiali z 30-latkiem na temat tego, jak on widzi ten sezon Pucharu Świata.

– Były lepsze momenty, ale tych było zdecydowanie mniej. Byłem bardzo niestabilny tej zimy. Trenowaliśmy solidnie całe lato. Przykładaliśmy się, ale nie przyniosło to dobrych efektów – stwierdził.

– Na tym, jak ten sezon wyglądał, zaważył fakt, że nie do końca ufaliśmy trenerowi i sztabowi. Myślę, że każdy zawodnik to powie. Wiele razy wysyłaliśmy sygnały. Nie ma tego, co ukrywać, tylko trzeba mówić, jak jest – dodał.

Skoczek odniósł się do zarzutów trenera

Klemens Murańka odniósł się także do zarzutów trenera dot. braku profesjonalizmu. – Trzy kilogramy za dużo, a wskakiwałem do „10” w Letnim Grand Prix. Nie było przecież tak, że w kadrze nie skakał jeden zawodnik. Nikt z nas nie skakał na wysokim poziomie, więc – jak widać – problem był głębszy niż tylko waga. Nie ma co ukrywać, że cała kadra B skakała na poziomie juniorów albo nawet gorszym – kontynuował.

Teraz piłeczka po stronie Polskiego Związku Narciarskiego, co z tym fantem zrobić – zakończył.

Czytaj też:
Stefan Kraft zdobył Kryształową Kulę. Tym skokiem przypieczętował swoje zwycięstwo
Czytaj też:
Kamil Stoch najgorszy w historii. Pobił niechlubny rekord

Opracował:
Źródło: Interia