Nie było sensu wyjeżdżać już teraz, gdy Hannover jest tuż przed startem rundy wiosennej w Bundeslidze, a ja na początku przygotowań. Skazałbym się na ławkę rezerwowych. To nie miało sensu - twierdzi w rozmowie z "Super Expressem" Paweł Wszołek.
Polonista dodaje, że przedstawiciele niemieckiego klubu jeszcze przed rozpoczęciem negocjacji wiedzieli, że Polak zimą na żaden transfer się nie zgodzi.
- Od początku cały transfer był organizowany na wariackich papierach. Kiedy się dowiedziałem, że Niemcy mnie chcą, miałem dziesięć godzin na zastanowienie. Przeanalizowałem za i przeciw i byłem na nie. Jestem na tyle młodym zawodnikiem, że powinienem jeszcze zostać w Polsce - tłumaczy Wszołek.
Skrzydłowy Polonii Warszawa wyjaśnia, że wbrew temu, co twierdzi strona niemieckiego klubu, żadnego transferu z Hannoverem nie podpisał. - Nie podpisałem żadnego kontraktu! [...] Niemcy namawiali mnie, bym jeszcze się zastanowił, dali mi czas do środy 17 stycznia. Podpisałem, że do tego dnia się określę, czy chcę do nich przejść, czy nie. I tyle.
pr, "Super Express"
- Od początku cały transfer był organizowany na wariackich papierach. Kiedy się dowiedziałem, że Niemcy mnie chcą, miałem dziesięć godzin na zastanowienie. Przeanalizowałem za i przeciw i byłem na nie. Jestem na tyle młodym zawodnikiem, że powinienem jeszcze zostać w Polsce - tłumaczy Wszołek.
Skrzydłowy Polonii Warszawa wyjaśnia, że wbrew temu, co twierdzi strona niemieckiego klubu, żadnego transferu z Hannoverem nie podpisał. - Nie podpisałem żadnego kontraktu! [...] Niemcy namawiali mnie, bym jeszcze się zastanowił, dali mi czas do środy 17 stycznia. Podpisałem, że do tego dnia się określę, czy chcę do nich przejść, czy nie. I tyle.
pr, "Super Express"