Rybus: nie zaglądam do internetu, nie chcę się spalić psychicznie

Rybus: nie zaglądam do internetu, nie chcę się spalić psychicznie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Piłkarz reprezentacji Polski Maciej Rybus (fot. PAP/Leszek Szymański)
Piłkarz reprezentacji Polski Maciej Rybus przyznał, że nie może doczekać się meczu otwarcia Euro 2012 z Grecją. Jak dodał, nie zagląda już do gazet i internetu. Do spotkania z Grekami zostały jeszcze dwa dni, ale zawodnicy kadry Franciszka Smudy już "rozgrywają" mecz w swoich głowach.
- Z niecierpliwością czekam na inaugurację Euro. Nie mogę się doczekać. Chciałbym, aby mecz z Grekami był już dzisiaj. Podchodzę do  tego spotkania bardzo pozytywnie. Grecja to dobry zespół, ale w piątek zamierzamy udowodnić, że my jesteśmy lepsi - przyznał 22-letni zawodnik.

W koncentracji przed meczem pomaga mu odizolowanie się od informacji w  mediach. Z kolei w dniu spotkania - jak przyznał - najlepszym relaksem jest dla niego długi sen. - Staram się już nie zaglądać do gazet i internetu. Wszędzie pisze się o tym pierwszym meczu, dlatego nie chcę "spalić się" psychiczne. Muszę w  spokoju się skoncentrować i myśleć na chłodno, co robić na boisku" -  zapowiedział Rybus.

"Deszcz? Lubię. To taka piłkarska pogoda"

W czasie spotkania z Grekami na Stadionie Narodowym dach zostanie zamknięty, więc planowane na tę porę opady deszczu nie zakłócą przebiegu meczu. Jak jednak przyznał lewy pomocnik kadry, "mokra pogoda" nie  przeszkadza mu w grze. - Ja osobiście lubię grać, kiedy nie ma słońca, a trawa jest trochę zroszona przez deszczyk. To taka piłkarska pogoda - odparł.

W ostatnich meczach reprezentacji - ze Słowacją (1:0) i Andorą (4:0) -  Rybus wybiegał w podstawowym składzie, co oznacza, że prawdopodobnie podobnie będzie w spotkaniu z Grecją. - Dopóki nie zobaczę swojego nazwiska w pierwszej jedenastce, nie chcę mówić, że czuję się pewniakiem. Mamy wyrównaną kadrę, choć rzeczywiście po ostatnich meczach można sądzić, że to będzie skład na Grecję -  powiedział.

Inauguracja odbędzie się w Warszawie - mieście, w którym Rybus występował przez ostatnie lata (w barwach Legii). Czy piłkarz może zatem liczyć na doping z trybun swoich bliskich i przyjaciół? - Jeszcze do końca nie wiem. W czwartek wyjaśni się, kto przyjedzie na  mecz. Chciałbym, aby była to jak najliczniejsza grupa. Ilekroć grałem w  Warszawie, w Legii lub reprezentacji, rodzina była na meczu. To mi dodatkowo pomagało - przyznał.

"Rosjanie uchodzą za faworyta naszej grupy. I słusznie"

Były zawodnik Legii obecnie gra w Tereku Groznym, występującym w  rosyjskiej ekstraklasie. Wiosną mógł regularnie obserwować poczynania reprezentantów "Sbornej", która będzie drugim grupowym rywalem Polaków. Spotkanie odbędzie się 12 czerwca, również w Warszawie.

- Rosja słusznie uchodzi za faworyta grupy A. Teoretycznie to  najlepszy zespół w tej stawce. Kadra opiera się na zawodnikach z silnych klubów rosyjskich, Zenitu Sankt Petersburg, CSKA i Spartaka Moskwa. Niedawno Rosjanie pokonali Włochów 3:0. Takie zwycięstwo tuż przed turniejem może dodać jeszcze większej pewności siebie, bo przedostatni mecz, zremisowany 0:0 z Litwą, im nie wyszedł - przypomniał Rybus, dodając jednak, że klasa Rosjan nie paraliżuje reprezentantów Polski.

- Wydaje mi się, że jesteśmy w stanie zagrać dobrze z najlepszymi drużynami. Pokazaliśmy to w ubiegłym roku, w towarzyskich spotkaniach z  czołowymi reprezentacjami. Podobnie może być z Rosją. Na dodatek gramy u  siebie, więc nie możemy się nikogo bać - zakończył zawodnik.

sjk, PAP

 0

Czytaj także