Liverpool wyszarpał zwycięstwo z Napoli. Zieliński nie zdołał pomóc

Liverpool wyszarpał zwycięstwo z Napoli. Zieliński nie zdołał pomóc

Mathias Olivera i Mohamed Salah
Mathias Olivera i Mohamed Salah Źródło: PAP/EPA / Peter Powell
Mimo że w meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów pomiędzy Liverpoolem i Napoli brakowało goli, samo spotkanie okazało się naprawdę dobrym widowiskiem. Piotr Zieliński pojawił się na boisku w samej końcówce i nie zdążył pomóc swojej drużynie.

Choć obie ekipy były pewne awansu do kolejnej fazy Champions League jeszcze przed tym spotkaniem, w meczu Liverpoolu z Napoli i tak działo się sporo. Ostatecznie zwyciężyli podopieczni Juergena Kloppa.

Drużyny Liverpoolu i Napoli nie grzeszyły skutecznością

Pierwszą dobrą okazję do zdobycia bramki mieli gospodarze. Salah podał wtedy na lewo do Jonesa, a ten musiał uderzać z bardzo ostrego kąta i pomylił się minimalnie. Niestety na dłuższy czas ta akcja wyczerpała ofensywne popisy obu ekip. Gdy już ktoś docierał do pola karnego rywala, zazwyczaj mylił się przy tym ostatnim, kluczowym dograniu.

Na pierwszy celny strzał musieliśmy czekać prawie dwa kwadranse, kiedy to z bliskiej odległości szczęścia szukał Bakayoko. Wtedy jednak Alisson spisał się nienagannie. Po chwili Brazylijczyk szybko uruchomił kontrę, którą rozprowadził Salah. Egipcjanin typowo dla siebie zszedł do środka, po czym wystawił piłkę Alcantarze do strzału. Ten mierzył technicznie zza „szesnastki”, lecz uderzył za lekko, by Meret miał sobie z tym nie poradzić. Pod koniec pierwszej połowy Salah zmarnował też sytuację sam na sam, choć później okazało się, że i tak był na spalonym.

Liga Mistrzów. Krótka chwila radości w meczu Liverpool – Napoli

Początek drugiej połowy znów nie był obiecujący, ale po kilku minutach w końcu zobaczyliśmy gola. Żaden z piłkarzy Liverpoolu nie zdołał utrzymać krycia Ostigarda, więc kiedy futbolówka do niego dotarła, uderzył głową i z łatwością pokonał Alissona. Genialną asystę z rzutu wolnego zaliczył Kwaracchelia. Azzurri cieszyli się z prowadzenia jednak tylko przez moment, bo po długiej analizie VAR arbiter anulował bramkę.

Niedługo potem Kwaracchelia zmarnował dobrą okazję, by zaskoczyć golkipera The Reds, zwłaszcza że po jego strzale jeszcze był rykoszet. Inna sprawa, że Gruzin i tak nieczysto trafił w piłkę, więc ostatecznie rywal nie miał problemu, by ją chwycić.

Kuriozalny gol rozstrzygnął mecz Liverpoolu z Napoli

Taki kłopot przydarzył się natomiast Meretowi w 85. minucie starcia. Wtedy to Nunez wygrał pojedynek powietrzny po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu, a golkiper Napoli interweniował tak niefortunnie, że piłka i tak wpadła do siatki. Co prawda bramkarz szybko wybił ją zza linii, ale tuż obok stał Salah, który z bliskiej odległości już się nie pomylił. W doliczonym czasie gry Urugwajczyk ustalił wynik spotkania na 2:0 po dobiciu nieudanej próby Van Dijka przy okazji rzutu rożnego.

Czytaj też:
Dobre wieści dla Czesława Michniewicza. Klub wydał komunikat ws. zdrowia piłkarza
Czytaj też:
Kibice Puszczy Niepołomice ośmieszyli Piotra Stokowca. Trener wydał oświadczenie

Źródło: WPROST.pl