To była wielka niespodzianka. Turcy przed laty odprawili dużego faworyta

To była wielka niespodzianka. Turcy przed laty odprawili dużego faworyta

Piłkarze reprezentacji Turcji
Piłkarze reprezentacji Turcji Źródło:Shutterstock / photoyh
Turcja w świetnym stylu awansowała na Euro 2024. Piłkarze Vincenzo Montelli chcą nawiązać do sukcesu sprzed 16 lat, gdy znaleźli się w najlepszej czwórce Starego Kontynentu.

Kibice reprezentacji Turcji od dawna są znani w świecie piłki nożnej jako niezwykle fanatyczne osoby. Wraz z objęciem posady selekcjonera przez Vincenzo Montellę oczekiwali poprawy wyników. Włoch im to dał, bowiem kadra znad Bosforu bez problemu awansowała z pierwszego miejsca grupy D eliminacji Euro 2024, pokonując Chorwację. W ostatnich latach mierzyli się jednak z kłopotami, przez co jeszcze mocniej wspominali sukcesy z pierwszej dekady XXI wieku.

W cieniu medalu mistrzostw świata

Turcja przedostała się do piłkarskiego mainstreamu w 2002 roku, gdy pod wodzą Senola Gunesa zajęli sensacyjne trzecie miejsce na mistrzostwach świata w Korei i Japonii. Nikt nie spodziewał się tego zespołu na tak wysokim miejscu. Piłkarze stali się wielkimi gwiazdami w swoim kraju. To oznaczało zarówno benefity, jak i większe oczekiwania.

Zarówno walka o występ na Euro 2004, jak i na mistrzostwach świata zakończyła się dla Turków nieudanymi barażami. Fatih Terim, który przejął zespół w 2005 roku, czuł na sobie duży bagaż oczekiwań. Zespół zawsze był o krok przed wielką imprezą. Z tego też powodu awans na Euro 2008 musiał być dużą ulgą. Turcy przegrali w grupie C eliminacji tylko z mistrzami Europy, Grekami, pokonując trzecich Norwegów zaledwie jednym punktem.

Waleczni Turcy sprawili sensację

Turcja trafiła do wyrównanej grupy A wraz z Portugalczykami (którzy wywalczyli awans wraz z Polakami), Czechami i Szwajcarami. W pierwszym meczu musieli uznać wyższość ówczesnych wicemistrzów Europy, przegrywając 0:2. Porażka ograniczyła do minimum margines błędu. W kolejnych spotkaniach było już lepiej. Turcy pokonali Szwajcarów 2:1 po bramkach Semiha i Turana, a w decydujących o losach awansu meczu po dramatycznym boju zwyciężyli Czechów. Rywale prowadzili 2:1 do 87. minuty. Świetna końcówka i gole Nihata Kahveciego zapewniły triumf 3:2 i awans z drugiego miejsca do ćwierćfinału.

Drugie miejsce skazywało ekipę Terima na starcie z Chorwatami, którzy wygrali grupę z Niemcami, Austriakami i Polakami. Pojedynek znów obfitował w wielkie emocje. Po 90 minutach na tablicy widniał wynik 0:0. Do 118. minuty również na stadionie Ernsta Happela w Wiedniu również nic się nie zmieniło. Wtedy do akcji wkroczyła ekipa z Bałkanów, która za sprawą Ivana Klasnicia wyszła na prowadzenie. To mogło podciąć skrzydła rywalom, leć ci ruszyli do ofensywy, wychodząc z założenia, że nie mają nic do stracenia. Przyniosło to korzyść, gdyż w 122. minucie wyrównał Semih Senturk. To oznaczało rzuty karne, które kompletnie nie wyszły Chorwatom. Spośród czterech zawodników, tylko Dario Srna zdobył bramkę. Turcy byli natomiast bezbłędni, przez co sensacyjnie odprawili jednego z faworytów.

Philipp Lahm zniszczył marzenia milionów Turków

Półfinał z Niemcami miał wiele znaczeń. W Bazylei nie zabrakło kibiców obu ekip. Warto dodać, że za zachodnią granicą Polski żyje wiele milionów Turków, przez co nawet w samych Niemczech można było dostrzec duży podział kibicowski. To fani ekipy Terima jako pierwsi cieszyli się z bramki. Wynik otworzył w 22. minucie Ugur Boral. Po chwili wyrównał Schweinsteiger. Na kolejne gole trzeba było czekać do 79. minuty, gdy Miroslav Klose wyprowadził zespół Joachima Loewa na prowadzenie. Wtedy to Turcy musieli wyrównać i to zrobili za sprawą Senturka.

Być może bohaterzy tekstu liczyli na kolejną dogrywkę. Marzeń o finale pozbawiła ich kombinacyjna akcja Niemców z 90. minuty okraszona bramką Philippa Lahma. Podłamani Turcy przegrali 2:3, lecz podobnie jak Rosjanie (którzy także nieoczekiwanie awansowali do półfinału) mogli wracać do domu z podniesionymi głowami.

Walka o odzyskanie dobrego wizerunku

Turcy musieli przełknąć gorzką pigułkę, gdy zabrakło ich na Euro 2012. Wystąpili na edycjach w 2016 i 2021 roku, ale nie przeszli fazy grupowej. Jeszcze gorszy jest ich bilans w przypadku mistrzostw świata. Ostatnim meczem zespołu znad Bosforu na mundialu było… starcie o brąz MŚ 2002. Vincenzo Montella z pewnością czuje duże oczekiwania jak jego poprzednicy. Włoch poprawił wizerunek zespołu, ale realnym sprawdzianem okaże się czerwcowo-lipcowy turniej, w którym o wyjście z grupy Turcy zagrają z Gruzją, Portugalią i Czechami.

Czytaj też:
Były reprezentant Polski przechodzi do MMA. Zawalczy z kontrowersyjną postacią
Czytaj też:
Nie żyje trener mistrzów świata. Prowadził także FC Barcelonę

Opracował:
Źródło: WPROST.pl