Oceny za mecz Polska – Arabia Saudyjska. Wreszcie więcej powodów do pochwał niż narzekań

Oceny za mecz Polska – Arabia Saudyjska. Wreszcie więcej powodów do pochwał niż narzekań

Wojciech Szczęsny i Kamil Glik
Wojciech Szczęsny i Kamil Glik Źródło: PAP/EPA / Ronald Wittek
Wystawiliśmy oceny Biało-Czerwonym za mecz Polska – Arabia Saudyjska. Nie wszyscy zaprezentowali się idealnie, choć tym razem nasi rodacy zasłużyli na zdecydowanie więcej pochwał niż narzekań. Oby tak dalej!

Mecz Polska – Arabia Saudyjska trzymał w napięciu od pierwszego do ostatniego gwizdka. Tym razem na szczęście spotkanie zakończyło się po myśli . Dlatego w pomeczowych ocenach (skala 1-10) chwaliliśmy naszych kadrowiczów częściej niż w ostatnim czasie. Niektórzy muszą się jednak poprawić.

Oceny dla Biało-Czerwonych za mecz Polska – Arabia Saudyjska

Wojciech Szczęsny (9) – Jak mógł, utrzymywał nas przy życiu. Doskonale spisał się przy strzale Kanno z początku starcia, gdy piłka leciała mu w okienko, ale najważniejsze interwencje zanotował pod koniec pierwszej połowy. Obronił wtedy rzut karny Al Dawsariego oraz dobitkę. Z kolei już na początku drugiej części spotkania zablokował sytuacyjne uderzenie jednego z naszych przeciwników. Nie będzie przesady, jeśli napiszemy, że Szczęsny najlepszy na boisku.

Matty Cash (4) – Tak wygląda zawodnik przemotywowany. Upiekło mu się, bo już po 20 minutach powinien wylecieć z boiska po dwóch żółtych kartkach. Na szczęście potem zadośćuczynił asystą drugiego stopnia przy naszej bramce na 1:0. Poza tym jednak irytował niedokładnymi zagraniami i fatalnymi dośrodkowani. Cash rzadko przypomina samego z siebie z Premier League, co mocno martwi w kontekście nadchodzącego spotkania z Argentyną. Dobrze, że w obronie raczej nie zawodzi.

Kamil Glik (6) – Znów graliśmy całkiem głęboko, a to sprzyjało wykorzystaniu atutów lidera naszej defensywy. Stoper Benevento ustawiał się znakomicie i samo to pozwalało mu neutralizować zagrożenie, szczególnie przy dośrodkowaniach. Sumiennie wykonał swoją brudną robotę i nie ma za co się do niego przyczepić.

Jakub Kiwior (4) – Wychowanek GKS-u Tychy miewał już lepsze mecze w reprezentacji Polski. Bywał spóźniony, co szybko zaowocowało żółtą kartką. Grał nerwowo, co najbardziej obrazuje sytuacja z 55. minuty, kiedy wybijał piłkę tak, że trafił w Bielika, po czym Saudyjczycy mieli okazję strzelecką. Zaliczył też jeszcze inną prostą stratę, po której można było bić pokłony Zielonym Sokołom za ich litościwość.

Bartosz Bereszyński (6) – Kolejny dobry występ prawego obrońcy występującego z konieczności po przeciwnej stronie boiska. Zamknął swoją strefę, nawet wiatr się tamtędy nie przeciskał. W ataku typowo nie dawał zbyt dużo, choć posłał dwa ciekawe otwierające podania – do Frankowskiego i Zielińskiego. Taką solidność trzeba doceniać.

Czytaj też:
Marek Jóźwiak dla „Wprost”: Michniewicz mnie tym zaskoczył. To utrzymywało nas w grze

Grzegorz Krychowiak (5) – Dyskretny występ naszego defensywnego pomocnika, co w jego przypadku akurat można odebrać jako komplement. Niestety były momenty, kiedy nie nadążał za szybko wymieniającymi podania rywalami, co jednak nie miało większego wpływu na zagrożenie pod naszą bramką. Czekający głębiej ustawiał się odpowiedzialnie, parę ważnych przechwytów zaliczył. Szkoda, że nie był bardziej aktywny w fazie rozegrania. Kiedy to Polacy mieli futbolówkę, Krychowiakowi zdarzało się nagle grać bardziej w chowanego niż w piłkę.

Krystian Bielik (4) – Nie miał wielkiego wpływu na płynność (a może raczej brak płynności?) naszej gry w drugiej linii. Szkoda, bo momentami dawaliśmy się zdominować Saudyjczykom. Między innymi dla naszych defensywnych pomocników bywali zbyt dynamiczni. Bielik dużo lepiej spisywał się w powietrzu, gdzie górował nad przeciwnikami, ale to nie powinno nikogo dziwić. Minus również za spowodowanie rzutu karnego. Co prawda była to „miękka jedenastka”, aczkolwiek nie da się dyskutować z tym, iż Bielik dał sędziemu powód, aby ją odgwizdać. Nie zaoferował Polakom takiego spokoju, jakiego od niego oczekiwano.

(6) – Mecz zaczął bliżej prawej strony, co nie było dobrym pomysłem. Później zmienił pozycję, ale niewiele to zmieniło w jego grze. Przez 63 minuty zaliczył tylko 26 kontaktów z piłką, co jak na rozgrywającego jest tragicznym wynikiem i udowadnia, że pomocnik Napoli raczej pozostawał poza grą. Na szczęście błysnął wtedy, gdy był najbardziej potrzebny. To właśnie on zdobył bramkę na 1:0. Szkoda, że poza tym nie miał pozytywnego wpływu na naszą grę.

Przemysław Frankowski (5) – Nie zawsze podejmował dobre decyzje i nawet nie chodzi o te z piłką przy nodze. Wydawało się na przykład, że czasem słabo rozumie się partnerami. A to nie poszedł na obieg, a to nie odczytał zamiaru partnera… Zaliczył też groźną stratę w 30. minucie, po której poszła kontra. To jednak tylko małe łyżeczki dziegciu w ogólnie niezłym występie. Frankowski harował w defensywie, zmieniał pozycje i łatał dziury na zlecenie Michniewicza. Skrzydłowy wziął też udział w naszej pierwszej akcji bramkowej – to on wypuścił Casha podaniem po prawej stronie.

Czytaj też:
Czesław Michniewicz wyróżnił dwóch zawodników. To oni zagrali najlepiej z Arabią

Robert Lewandowski (7) – Długo nie mógł znaleźć odpowiedniego rytmu gry, ale w najważniejszych momentach nie zawiódł. To właśnie nasz kapitan wyłożył futbolówkę Zielińskiemu na 1:0, a potem sam wykorzystał sytuację sam na sam i podwyższył na 2:0. W końcówce starcia miał jeszcze jedną okazję do zdobycia bramki, aczkolwiek próba przelobowania bramkarza zakończyła się fiaskiem. Poza tym typowo dla siebie harował nie tylko w ataku, lecz również w rozegraniu. Mały minus też za sporą liczbę prostych strat zwłaszcza.

Arkadiusz Milik (4) – Sporo walczył, bardzo dużo biegał, cofał się głęboko… Można powiedzieć, że bardziej był naszym pierwszym obrońcą niż drugim napastnikiem. Niestety wpływ jego gry na nasze poczynania ofensywne był znikomy, a przecież za to trzeba głównie rozliczać napastników. Miał jedną doskonałą okazję do zdobycia bramki, ale po główce uderzył w poprzeczkę.

Jakub Kamiński (5) – Dużo lepszy występ niż z Meksykiem, wniósł sporo ożywienia do naszej ofensywy. Miało to związek również z faktem, iż Arabowie odkrywali się coraz bardziej, próbując gonić wynik, co gracz Wolfsburga starał się wykorzystywać. To on podawał do Lewandowskiego, kiedy ten trafił w słupek. Niestety miał też jedno fatalne zagranie, po którym Al Malki uderzał bardzo groźnie na naszą bramkę.

Krzysztof Piątek (4) – Zapamiętamy go głównie z tego, że w samej końcówce przeszkodził Lewandowskiemu w oddaniu strzału, który mógł zakończyć się golem na 3:0. Poza tym nie okazał się przydatny przez ponad 20 minut.

Czytaj też:
Tabela po meczu Polaków na mundialu. Tak przedstawia się sytuacja w grupie C
Czytaj też:
Polska ograła Arabię Saudyjską! Biało-Czerwoni wciąż mają szansę na awans

Źródło: WPROST.pl
 0

Czytaj także