Slavko Vincić sędzią meczu Polaków. Rafał Rostkowski dla „Wprost”: Jest już zaprawiony w bojach

Slavko Vincić sędzią meczu Polaków. Rafał Rostkowski dla „Wprost”: Jest już zaprawiony w bojach

Slavko Vincić
Slavko Vincić Źródło: Newspix.pl
W czwartek Polska powalczy z Estonią o awans do finałów baraży Euro 2024. Arbitrem starcia będzie Slavko Vincić, który ma szansę w tym roku prowadzić najważniejsze spotkania w Europie.

Reprezentacja Polski po nieudanych eliminacjach w grupie musi szukać okazji na awans do Euro 2024 ze ścieżki barażowej. Pierwszą przeszkodą do pokonania jest Estonia, a pojedynek odbędzie się na stadionie PGE Narodowym. Wielu ekspertów uważa, iż biało-czerwoni są zdecydowanym faworytem do zwycięstwa, a ewentualną porażkę należałoby nazwać katastrofą. UEFA na czwartkowe spotkanie postanowiła wyznaczyć bardzo doświadczonego arbitra, którym jest Slavko Vincić.

Co wiemy o Slavko Vinciciu?

Słoweński arbiter w przeszłości prowadził jeden mecz reprezentacji Polski i to całkiem niedawno – w 2023 roku. Pokonaliśmy wówczas na PGE Narodowym Albanię 1:0. Vincić ma już 44 lata i w ostatnich latach zebrał mnóstwo doświadczenia. Prowadził spotkania mistrzostw Europy 2021 oraz mundialu w Katarze w 2022 roku.

- Na mecze barażowe UEFA wyznaczyła czołowych europejskich sędziów. Ciekawe jest jednak to, że tacy arbitrzy jak Danny Makkelie, czy też Anthony Taylor, zostali wskazani do prowadzenia w teorii bardziej wyrównanych spotkań, natomiast Slavko Vincić będzie sędziował spotkanie z punktu widzenia UEFA potencjalnie, prawdopodobnie łatwiejsze, czyli Polska – Estonia. Wiadomo, że dla nas w Polsce mecz z Estonią jest najważniejszy, sporo o nim mówimy, ale z perspektywy ekspertów UEFA jest to starcie mniej ryzykowne dla sędziów – mówi w rozmowie z „Wprost” Rafał Rostkowski, były sędzia, ekspert TVP Sport i Kanału Sportowego.

Rostkowski tłumaczy nam, w jaki sposób UEFA dobiera sędziów do poszczególnych spotkań i zaznacza, że w tym sezonie jest szansa na to, by Vincić prowadził bardzo ważne pojedynki w Europie.

– UEFA, przygotowując obsadę sędziowską na mecze myśli nie tylko o nich, ale uwzględnia również swoje plany. Jedna ze strategii zakłada, że jeśli myśli o wystawieniu danego arbitra na finał Ligi Mistrzów czy finał mistrzostw Europy, to go niejako oszczędza, unika zbyt dużego ryzyka „spalenia” kandydatury. Wyznaczenie na pojedynek Polski z Estonią może, ale nie musi sugerować, że UEFA planuje coś dużego dla Słoweńca. Druga strona medalu jest taka, że eksperci doskonale wiedzieli, że na mecz barażowy do Euro 2024 po prostu nie można wskazywać arbitra niedoświadczonego. Vincić natomiast jest już zaprawiony w bojach – dodaje Rostkowski.

twitter

Vincić z klasą UEFA Elite

Rostkowski przyznaje, że nie można mówić o jakiej cesze szczególnej, która wyróżnia słoweńskiego arbitra. To wszystko dlatego, że UEFA dąży do tego, by w miarę możliwości sędziowanie było w Europie podobne.

– Na tym poziomie standardy sędziowskie są zbliżone. Wiadomo, że trochę inaczej prowadzi się mecze w poszczególnych ligach – np. w Anglii, Hiszpanii lub Polsce. Natomiast arbitrzy, którzy są wyznaczeni do spotkań w Europie, muszą respektować standardy UEFA. I federacja oczekuje od nich, że będą sędziować w sposób podobny – podkreśla Rostkowski.

– Arbiter musi zachowywać się adekwatnie do sytuacji na boisku i nie ma czegoś takiego, że przykładowo Vincić lubi pokazywać więcej czy mniej kartek niż Szymon Marciniak. Vincić, tak jak Marciniak, to sędzia z klasy UEFA Elite, więc trzeba się spodziewać, że taki poziom będzie prezentował, a piłkarze po prostu nie mogą się wygłupiać i powinni skupić na grze. Nie należy się spodziewać, że Słoweniec będzie przymykał oko na coś, na co nie powinien oka przymykać – analizuje nasz rozmówca.

Ekspert podkreśla również, że Słoweniec jest na tyle doświadczony, że potrafi znieść presję przy ważnych decyzjach i znosi także napięcie płynące z trybun stadionu wywoływane przez kibiców gospodarzy. Rostkowski zwraca też uwagę na najważniejsze zadanie dla sędziego.

– Vincić niejedno widział, sędziował na kilku kontynentach, więc polscy kibice go niczym raczej nie zaskoczą. Jeśli chodzi o wydarzenia boiskowe, to każdy mecz jest inny. Pamiętajmy, że może zdarzyć się taka sytuacja, iż któraś z ekip będzie sfrustrowana wynikiem, czy też przebiegiem spotkania. To może spowodować nieodpowiednie sytuacje i zadaniem sędziego jest odpowiednio zareagować. Jest taka dewiza sędziowska, która brzmi „spodziewaj się niespodziewanego”. Arbiter musi być czujny cały czas, bo jeśli da się zaskoczyć i popełni błąd, to może on zrujnować opinię na temat jego pracy – kończy Rostkowski.

Mecz Polska – Estonia rozpocznie się w czwartek o godzinie 20:45. W przypadku zwycięstwa pięć dni później biało-czerwoni rozegrają finał baraży, gdzie rywalem będzie ktoś z pary Walia – Finlandia.

Czytaj też:
Problemy Piotra Zielińskiego. Tak Michał Probierz zareagował na kryzys lidera
Czytaj też:
Takim składem może wyjść drużyna Probierza. Trener zrezygnował z czterech graczy