Wojciech Szczęsny wściekł się na kolegów i szybko udał się do szatni. Selekcjoner komentuje

Wojciech Szczęsny wściekł się na kolegów i szybko udał się do szatni. Selekcjoner komentuje

Wojciech Szczęsny
Wojciech Szczęsny Źródło: PAP / Leszek Szymański
Polska rozgromiła Estonię 5:1 w półfinale baraży, ale minusem jest brak czystego konta. Swojej wściekłości nie ukrywał Wojciech Szczęsny.

Polska była wyraźnym faworytem starcia z Estonią i wywiązała się bardzo dobrze z tej roli. Biało-czerwoni wysoko pokonali rywala, wygrywając 5:1. Cieszy dobra postawa Nicoli Zalewskiego, Jakuba Piotrowskiego i odpowiednia współpraca w ataku pomiędzy poszczególnymi zawodnikami. Martwić może natomiast fakt, że straciliśmy bramkę przy jedynej właściwie okazji strzeleckiej rywali. Miało to miejsce przy wyniku 5:0. Wojciech Szczęsny aż kipiał ze złości, co pokazały sceny tuż po wpuszczonym golu oraz po zakończeniu meczu.

Michał Probierz komentuje zachowanie Szczęsnego

Jeden z dziennikarzy – Dominik Wardzichowski –opublikował w mediach społecznościowych nagranie, na którym widać, że bramkarz nie cieszy się tuż po wygranym spotkaniu z kolegami, lecz od razu udaje się do szatni. „Obrazek meczu” – napisał Wardzichowski.

Szczęsnemu nie minęła złość na blok defensywny, który dopuścił do okazji strzeleckiej reprezentacji Estonii, która ostatecznie zakończyła się źle. O zapytanie jednego z filarów polskiej kadry zapytano Michała Probierza. Selekcjoner krótko skomentował jego postawę.

– Rozumiem jego reakcję, ona była naturalna, sportowa – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Michał Probierz.

Defensywa do poprawy przed Walią

Trudno powiedzieć, czy sam Szczęsny mógł się przy strzale Estończyka zachować lepiej, choć trzeba przyznać, że działania polskiej defensywy znów budzą wątpliwości.

Na pewno jej mechanizm należy poprawić, lecz pytanie, czy przed finałem baraży z reprezentacją Walii starczy na to czasu. Ten pojedynek odbędzie się już we wtorek, 26 marca. A oczywistym jest fakt, że Walijczycy będą nas straszyli dużo bardziej niż Estonia, która właściwie nie pokazała nic ciekawego w ofensywie.

Czytaj też:
Ogromny pech reprezentantów Polski. Michał Probierz ma spory problem
Czytaj też:
Czekał na mecz w kadrze 723 dni. „Radość potęguje fakt, że wygraliśmy”