Afera z Jarosławem Bieniukiem. Nowe informacje w sprawie

Afera z Jarosławem Bieniukiem. Nowe informacje w sprawie

Jarosław Bieniuk
Jarosław Bieniuk / Źródło: Newspix.pl / Jacek Ufnal
Z ustaleń „Super Expressu” wynika, że następnego dnia po tym, jak Sylwia S. miała rzekomo zostać zgwałcona przez Jarosława Bieniuka, poszła na randkę. Jest też najnowsze oświadczenie prokuratury.

Z ustaleń „Super Expressu” wynika, że Sylwia Sz. zeznała, iż Bieniuk miał ją po gwałcie odwieźć do domu taksówką. Według informacji dziennikarzy w domu odwiedził ją przyjaciel, który namawiał do pójścia do lekarza i zgłoszenia sprawę na policję. Między modelką a mężczyzną miało dojść do zbliżenia. Tymczasem prokuratura wydała oświadczenie, w którym stwierdzono, że postępowanie nadal jest w toku i trwają oględziny zabezpieczonych telefonów. - Ściągamy obrazy, nagrania i pliki. Przesłuchiwani są jeszcze świadkowie spoza Trójmiasta. Chodzi o gości hotelowych, którzy w tamtym czasie przebywali w obiekcie. Czekamy na opinię z zakresu genetyki sądowej, która nie jest jeszcze ostateczna (...) Postępowanie obejmuje również zawiadomienie pokrzywdzonej, ale przełomu w tym kierunku nie ma żadnego - powiedział Wirtualnej Polsce prokurator Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Oskarżenia o gwałt

Sylwia Sz. oskarżyła Jarosława Bieniuka, że w nocy z 12 na 13 kwietnia została przez niego odurzona, a następnie zgwałcona. - Dobrowolnie zażywaliśmy kokainę – przyznała kobieta w rozmowie z dziennikarzami „Faktu”. – Moim zdaniem dosypał mi jakąś tabletkę. Nie wiem czy to była ecstazy czy tabletka gwałtu, natomiast nie czułam się... nie czułam się „normalnie” – mówiła. Na pytanie, czy kontaktowała się później z Bieniukiem, odpowiedziała, że w ogóle się do niego nie odzywała i nie odbierała od niego telefonów i wiadomości.

We wtorek 16 kwietnia 2019 roku Jarosław Bieniuk został zatrzymany w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. Były piłkarz usłyszał zarzut nieodpłatnego udzielenia narkotyków dwóm osobom. Po wpłaceniu kaucji opuścił areszt. Mężczyzna tuż po opuszczeniu aresztu wydał oświadczenie w sprawie. „Informacje pojawiające się w mediach na temat rzekomo zarzucanych mi czynów są szokujące, zarówno dla Państwa, jak i dla mnie. Oskarżenia te są nieprawdziwe i formułowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych. Pragnę podkreślić, że jestem niewinny, dlatego też niezwłocznie i dobrowolnie stawiłem się na posterunku policji. Od początku wyrażałem i w dalszym ciągu wyrażam swoją pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji” – napisał Jarosław Bieniuk, odnosząc się do stawianych mu przez modelkę zarzutów.

Nowe ustalenia prokuratury

Z informacji „Super Expressu” wynika, że zeznania kobiety i byłego męża Anny Przybylskiej do pewnego momentu się pokrywały. Oboje przyznali, że spotkali się w klubie, a impreza przeniosła się do hotelowego pokoju. Modelka twierdziła, że Bieniuk podał jej narkotyki, a potem została przez niego brutalnie zgwałcona. Mężczyzna utrzymywał, że wszystko odbyło się za zgodą Sylwii Sz. „Super Express” powołując się na ustalenia prokuratury podał, że między Bieniukiem a modelką faktycznie doszło do stosunku seksualnego, jednak nie ma żadnych podstaw do tego, by uznać, że nastąpiło to wbrew woli Sylwii Sz. Ponadto, pod paznokciami kobiety nie znaleziono żadnego materiału genetycznego pochodzącego od Bieniuka, a obrażenia, które miała, mogły powstać także podczas dobrowolnego stosunku seksualnego. Przesłuchani w sprawie świadkowie mieli zeznać, że nie wiązali z gwałtem odgłosów dobiegających z hotelowego pokoju. Z ustaleń śledczych wynika, że modelka wysyłała byłemu piłkarzowi zdjęcia oraz filmy erotyczne ze swoim udziałem. W jego telefonie znaleziono nagranie z nocy, w której miało dojść do gwałtu. Wynika z niego, że kobieta nie była w żaden sposób krępowana.

Czytaj też:
Jarosław Bieniuk niesłusznie oskarżony o gwałt? Nowe ustalenia prokuratury

Źródło: SuperExpress / Wirtualna Polska
 0

Czytaj także