Mecz miał niesamowity przebieg. Po pierwszej wyrównanej i nieco chaotycznej kwarcie wygranej przez CSKA Moskwa 10:7 w kolejnych dwóch częściach mistrzowie Rosji zdominowali walkę na parkiecie. Mieli przewagę pod tablicami i skuteczny duet w ataku: Andriej Kirilenko - Milos Teodosic. Ten pierwszy rzucał spod kosza, a serbski rozgrywający nie mylił się w rzutach zza linii 6,75 m. Po trzech takich trafieniach Serba pod koniec drugiej kwarty CSKA prowadziła 25:13. W 28 minucie przewaga ekipy trenera Jonasa Kazlauskasa wzrosła do 19 punktów (53:34).
Kluczowa dla losów meczu była czwarta kwarta. Olympiakos niezrażony prowadzeniem rywali rozpoczął ją od agresywnej obrony, a w ataku zdobył osiem punktów z rzędu. W 36 minucie przegrywał 52:55, a na minutę i siedem sekund przed końcem 58:60. Na 10 sekund przed końcem CSKA miało tylko punkt przewagi nad Grekami, a 34-letni Litwin Ramunas Siskauskas nie trafił żadnego z dwóch rzutów wolnych podyktowanego za faul na nim. W ostatniej akcji meczu rzutem na wagę mistrzostwa popisał się Printezis.
Olympiakos - CSKA 62:61
Olympiakos: Kostas Papanikolaou 18, Vassilis Spanoulis 15, Georgios Printezis 12, Pero Antic 7, Kostas Sloukas 4, Evangelos Mantzaris 3, Kyle Hines 0, Richard Dorsey 0, Acie Law 0, Lazaros Papadopoulos 0;
CSKA: Milos Teodosic 15, Andriej Kirilenko 12, Nenad Krstic 11, Ramunas Siskauskas 8, Krzistof Lawrinowic 5, Aleksiej Szwed 3, Wiktor Chriapa 3, Sasza Kaun 2, Jamont Gordon 2, Andriej Woroncewicz 0, Ewgienij Woronow 0.
PAP, arb

