Igrzyska olimpijskie: wojna z kanapkami domowej roboty

Igrzyska olimpijskie: wojna z kanapkami domowej roboty

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. EPA/PAP
Organizatorzy igrzysk w Londynie rozpoczęli wojnę z kanapkami domowej roboty wnoszonymi do sektorów dla kibiców oglądających zmagania olimpijczyków na telebimach ustawionych w Hyde Parku i w Victoria Park.

Przez pierwsze dziewięć dni igrzysk osoby wchodzące na te tereny były kontrolowane tylko pod kątem bezpieczeństwa. Jednak w środę ochroniarze zaczęli konfiskować kanapki, ciasta, babeczki i inne produkty żywnościowe. To skutek oficjalnego protestu, jaki skierowali do komitetu organizacyjnego igrzysk (LOCOG) właściciele straganów i punktów gastronomicznych ustawionych na tych obiektach, oferujących hot dogi, popcorn, przekąski, sandwicze i zimne napoje, których ceny zaczynają się od siedmiu funtów i 50 pensów.

Najbardziej zagorzali kibice, którzy przed telebimami spędzają wiele godzin, a czasem nawet całe dnie, już dawno uznali, że to zbyt droga "zabawa" i przychodzili z torbami załadowanymi domowymi kanapkami i produktami zakupionymi po dużo niższych cenach w sklepach. Nagła zmiana regulaminu, wprowadzająca restrykcyjne kontrole przy wejściu do Hyde Parku i Victoria Park, mocno wzburzyła ludzi. Ponieważ już zainteresowała się tym prasa można oczekiwać, że LOSOG znów będzie musiał się gęsto tłumaczyć, albo wycofać się z kolejnej swojej kontrowersyjnej decyzji.


eb, pap
+
 0

Czytaj także