Trener Jagiellonii: w siedmiu nie wygram nawet z trzecioligowcem

Trener Jagiellonii: w siedmiu nie wygram nawet z trzecioligowcem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tomasz Hajto (fot. MICHAL NOWAK / NEWSPIX.PL) / Źródło: Newspix.pl
Jeżeli pokazuję zawodnikom, jak kryć i ustawiać się przy stałych fragmentach gry, a potem w meczu z Podbeskidziem oni o tym zapominają i mamy smród z tyłu, to co więcej mogę zrobić? Przecież nie będę na nich krzyczał, karał. Mam ich bić? Może niektórzy są po prostu za słabi - mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" o porażce Jagiellonii z Podbeskidziem jej trener, Tomasz Hajto.
Według trenera jego zespół był sam sobie winien porażki. - To nie tak, że Jagiellonia była wolniejsza, nie wiedziała, jak grać, czy nie chciała tego robić. Popełniliśmy jednak tyle błędów, i to takich, za które w ekstraklasie słono się płaci.

Były zawodnik Schalke 04 zdaje sobie sprawę z niedoskonałości swojej drużyny. - Z całym szacunkiem, ale z Tomkiem Frankowskim to my już pressingu nie zrobimy. Jedyną drużyną, w której on może grać, jest Jagiellonia. Staramy się szukać do niego zagrań, do nogi, do rozegrania i w drugie tempo. Nie ma się co oszukiwać, Tomek jest już wolny, nie ma siły. Jeżeli on mi wypadnie z gry – w Bielsku pierwszy dobry kontakt z piłką miał w 23. minucie – a oprócz niego jeszcze trzech obrońców, których sparaliżowało, to w siedmiu nie wygram nawet z trzecioligowcem - tłumaczy Hajto.

Jagiellonia Białystok przegrała z broniącym się przed spadkiem Podbeskidziem Bielsko-Biała 0:4.

pr, "Przegląd Sportowy"
 0

Czytaj także