Patryk Szczerbiński po GP Barcelony: musimy wyeliminować błędy

Patryk Szczerbiński po GP Barcelony: musimy wyeliminować błędy

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polscy kierowcy nie mogą zaliczyć GP Barcelony do w pełni udanych wyścigów (fot. materiały prasowe)
Kierowca VERVA Racing Team, Patryk Szczerbiński, nie jest zadowolony z piętnastej pozycji, którą zajął w pierwszej rundzie tegorocznego Porsche Supercup, Grand Prix Barcelony. Lepiej spisał się jego kolega z zespołu, Jakub Germaziak, który minął linię mety na czwartym miejscu.
- Mój wynik w pierwszej rundzie Porsche Supercup w tym sezonie mógł być lepszy. W wyścigu miałem bardzo dobry start. Po kilku okrążeniach byłem na dwunastym miejscu i goniłem przeciwników z czołówki. Jednak tempo było trochę wolniejsze od tego, które chciałem osiągnąć. Niestety nie do końca sprawdziły się ustawienia samochodu, szczególnie ciśnienie opon, które się za szybko przegrzewały. Od połowy dystansu samochód – zwłaszcza tylna oś – ślizgał się i ciężko się prowadził, przez co musiałem jechać wolniej – opowiada o wyścigu Patryk Szczerbiński.

Według młodego kierowcy VERVA Racing Team możliwe było osiągnięcie lepszego rezultatu. - Po kwalifikacjach byłbym zadowolony z pierwszej dziesiątki. Na początku wyścigu wydawało się to realne. Jechałem w tempie przeciwników z pierwszej siódemki.  Opony pokrzyżowały nam jednak plany. Teraz musimy wyeliminować błędy, aby poprawić ustawienia samochodu – tłumaczy Szczerbiński.

Lepiej w Barcelonie od Szczerbińskiego poradził sobie Jakub Giermaziak, który minął linię mety jako czwarty. - Kuba pojechał bardzo dobrze w kwalifikacjach - w końcu zajął drugie miejsce, startował do wyścigu z pierwszego rzędu i miał realne szanse na podium. W wyścigu jechał na nowszych oponach, które oszczędził w kwalifikacjach. Niestety został uderzony przez rywala (Michaela Ammermuellera – przyp. red.) na ostatnim okrążeniu, co pozbawiło go szansy na podium. A przeciwnik nie dostał kary... Takie są wyścigi i musimy liczyć się z takimi decyzjami – podkreśla Szczerbiński.

Dobrze swój udział w sesjach treningowych ocenia sam Giermaziak. - W treningu wykręciłem trzeci czas i miałem rekord w dwóch sektorach pomiarowych. Wynik kwalifikacji też był dla mnie satysfakcjonujący, szczególnie biorąc pod uwagę, że nowy samochód Porsche jest zupełnie inny do prowadzenia. Każda sesja była wielką niewiadomą. Cała stawka Porsche Supercup tak naprawdę nie wiedziała, jak auto zachowa się na torze – mówi bardziej doświadczony z kierowców VERVA Racing Team. Wyścig był jednak dla Giermaziaka pechowy. - W niedzielę wystartowałem dobrze. Wyścig do połowy układał się po naszej myśli. Przez pierwsze cztery okrążenia w zasadzie nie traciłem do Seana Edwardsa. Potem nasz samochód zaczął się dziwnie zachowywać. Nie trafiliśmy z ciśnieniem w oponach, co trochę mnie spowolniło. Niestety na ostatnim kółku zostałem uderzony w tył przez Ammermuellera. Postawiło mnie bokiem i wyrzuciło poza tor, co zaważyło na wyniku. Gdyby nie to, dojechałbym na drugim miejscu – twierdzi kierowca i dodaje, że mimo wszystko jego tempo wyścigowe dobrze rokuje na przyszłość.

Giermaziak nie kryje zawodu spowodowanego utratą miejsca na podium GP Barcelony i tego, że Michael Ammermueller nie otrzymał żadnej kary za kolizję. - Przyznam, że zaskoczyła mnie decyzja sędziów. Nie jest to tylko moja opinia. Podzielają ją również inni kierowcy w stawce, z którymi rozmawiałem. Po wyścigu wielokrotnie analizowaliśmy nagranie. Mimo, że sędziowie nie potrafili uargumentować i wskazać żadnego mojego błędu, uznali zaistniałą sytuację za zwykły incydent. A przecież incydent jest wówczas, gdy obaj kierowcy w jakimś stopniu zawinią. W tym wypadku nie może być mowy o incydencie, bo ja nie popełniłem błędu, a Ammermueller wjechał we mnie z premedytacją – denerwuje się Polak.

Kierowca VERVA Racing Team chce zakończyć sezon na podium w klasyfikacji generalnej. - Na ten sezon celem minimum jest podium w klasyfikacji generalnej kierowców. Moim prywatnym zamierzeniem jest skuteczna walka o zwycięstwo serii. Nie będzie to łatwe, ale cel musi być ambitny – mówi. Giermaziak ma również nadzieję, że w kolejnych wyścigach lepiej ułoży się rywalizacja Patrykowi Szczerbińskiemu. - Patryk jest najmłodszym zawodnikiem w stawce. Jest to również jego drugi rok startów w bardzo trudnej serii, jaką jest Porsche Supercup. Do tego dochodzi zupełnie nowy samochód, którego wszyscy musimy się nauczyć. Wiem, że stać go na więcej. Zależy mi na tym, żeby Patryk dobrze jechał, bo lubię mieć partnera, który mnie motywuje. Każda sytuacja czegoś nas uczy. Istotne jest, aby uczyć się nie tylko na doświadczeniach swoich, ale i kolegów.