Gdy na początku drugiej połowy meczu Szwedzi strzelili pierwszego gola, kijowska Fan Zona zamarła w milczeniu. Kiedy jednak Szewczenko w ciągu kilku minut wbił w odpowiedzi przeciwnikom dwie bramki strzałami głową, kibice zaczęli rzucać się sobie w objęcia. Po dwóch golach Szewczenki, którego Ukraińcy nazywają Szewą, zebrani w strefie ludzie niemal modlili się o utrzymanie przewagi nad Szwedami. Tu i ówdzie śpiewano nawet hymn państwowy "Szcze ne wmerła Ukraina" (Jeszcze nie zginęła Ukraina).
Eksplozję emocji wywołał ostatni gwizdek sędziego. Wypełniona po brzegi, zaplanowana nawet na 90 tysięcy osób strefa, wprost drżała od oklasków, krzyków i tupania nogami. "Wygraliśmy! Zwycięstwo! Szewa! Ukraina!" - zdzierali sobie gardła ukraińscy kibice.
PAP, arb