- Mamy jeden punkt, dzięki czemu zachowujemy do końca szansę wyjścia z grupy. Dlatego biorę każdy wynik wezmę w ciemno, tylko nie porażkę. Będziemy grać swój futbol, ale musimy być inaczej zorganizowani po stracie piłki. Wymagam żelaznej dyscypliny taktycznej - podkreślił trener Franciszek Smuda.
- Najsłabszym ogniwem Rosjan jest obrońca Aleksiej Bierezucki. Występuje w podstawowym składzie tylko dlatego, że kontuzjowany jest jego brat-bliźniak. Atutem Aleksieja jest gra głową, w tym elemencie będzie górował, ale poza tym jest mało zwrotny. W pierwszych 20-30 minutach spotkania z Czechami popełnił dużo błędów. Myślę, że byłoby dobrze gdyby Lewandowski i - jeśli zagra - Grosicki kręcili się koło niego - radził Smudzie Mariusz Jop, uczestnik mistrzostw świata 2006 i Europy 2008.Z kolei dla Czechów mecz z Grekami jest po porażce z Rosjanami (1:4) spotkaniem o wszystko. Ma także dodatkowy podtekst. W czasie Euro 2004 roku południowi sąsiedzi Polski ulegli Grecji w półfinale 0:1 po "srebrnej" bramce (w dogrywce). - Musimy pokonać Grecję. Nie mamy innego wyjścia - podkreślił bramkarz Petr Cech, jeden z trzech kadrowiczów, którzy pamiętają porażkę w półfinale ME. - Tamta przegrana to dodatkowy powód, by teraz wygrać - dodał.
Grecy mają szacunek dla rywala, ale jasno mówią o swoim celu - zwycięstwie, mimo że w meczu z Polską (1:1) oprócz gola stracili dwóch obrońców: Avraama Papadopoulosa, który nie zagra na Euro z powodu kontuzji więzadła w kolanie oraz Sokratisa Papastathopoulosa pauzującego za czerwoną kartkę. - Czesi mają świetnych zawodników, wielu z nich gra w mocnych ligach europejskich, dlatego musimy być bardzo ostrożni. Chcemy zdobyć trzy punkty i oprócz dobrej gry potrzebujemy jeszcze trochę szczęścia - podkreślił Dimitris Salpingidis.PAP, arb
